Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zerwaniu obchodów chanuki w Pałacu Prezydenckim wywołała w niektórych środowiskach spory rezonans. Głos w sprawie zabrał naczelny rabin Polski Michael Schudrich, który nie kryje rozgoryczenia tym gestem, określając go mianem „niepotrzebnego przerwania ciągłości”. Ujawnił przy tym szczegóły swojej prywatnej korespondencji z nową głową państwa.
W tym roku w Pałacu Prezydenckim nie odbyły się uroczystości związane z chanuką – żydowskim Świętem Świateł. Jeszcze w trakcie kampanii prezydenckiej Nawrocki zapowiadał, że nie zamierza kultywować zwyczaju zainicjowanego przez Lecha Kaczyńskiego, a następnie podtrzymywanego przez Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę.
Mimo braku oficjalnych uroczystości, relacje na linii Pałac Prezydencki – Gmina Wyznaniowa Żydowska nie zostały całkowicie zerwane, choć mają charakter nieformalny. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich w rozmowie z Onetem ujawnił, że po ogłoszeniu wyników wyborów wysłał do prezydenta elekta wiadomość tekstową z gratulacjami. Karol Nawrocki oddzwonił dwa dni później i doszło do rozmowy.
Schudrich przyznał, że nie dostał jeszcze zaproszenia na spotkanie z prezydentem, choć „dość ściśle” współpracował z Nawrockim, gdy ten był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Rabin zaznaczył, że Nawrocki był wówczas „pomocny przy upamiętnieniu miejsca, w którym zostali zamordowani Żydzi”.
Rabin otwarcie przyznał, że decyzja prezydenta o niecelebrowaniu chanuki go zasmuciła. – Kiedy dowiedziałem się o tym, że nie będzie chanuki w Pałacu Prezydenckim, to zwyczajnie poczułem smutek. I pan prezydent Kaczyński, i jego następcy – prezydent Komorowski i Duda – celebrowali chanukę. Prezydent Nawrocki to przerwał, przerwał ciągłość. I niedobrze się stało. Miał prawo tak zrobić, ale to naprawdę było niepotrzebne – powiedział Schudrich.
Na pytanie, czy decyzja Nawrockiego może łączyć się z działaniami Grzegorza Brauna i stanowić wyciągnięcie ręki do jego elektoratu, Schudrich zaznaczył, że stara się nie komentować polityki. Dodał jednak, że od wielu osób już słyszał taką interpretację działań prezydenta. – Chcę zobaczyć, jak będzie jutro, za miesiąc, za pół roku – stwierdził dyplomatycznie.