Kiedy w styczniu 2025 roku Grzegorz Braun ogłaszał start w wyborach prezydenckich, który złośliwi internauci porównywali do „skoku do pustego basenu na główkę”, wieszczono, iż polski poseł do Parlamentu Europejskiego zostanie odsunięty na margines sceny politycznej, a dzięki pozbyciu się wizerunkowego balastu poparcie dla Konfederacji wystrzeli. Po jedenastu miesiącach okazało się, że nie tylko Braun nie zniknął, ale jego partia na dobre zadomowiła się w sondażach, uzyskując coraz lepsze wyniki, które wprawiają mainstream w osłupienie.
Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia ukazał się sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej przeprowadzony dla portalu „Stan Polityki”, w którym doszło do zaskakującej – dla większości komentatorów – „mijanki” pomiędzy Konfederacją Korony Polskiej oraz Konfederacją Wolność i Niepodległość. Ugrupowanie Brauna zanotowało rekordowy wynik 11,2 procent poparcia, z kolei na formację Krzysztofa Bosaka oraz Sławomira Mentzena wskazało 10,7 proc. respondentów. Oznaczało to, że w porównaniu do listopadowego badania Korona zyskała 2,3 punktu procentowego poparcia, a Konfederacja WiN aż 3,3 pkt proc. Pomimo niedowierzania i szczerego zdumienia w mediach mętnego nurtu na taki scenariusz, niezależnie od tego, czy on się komuś podoba, czy też nie, zanosiło się od dłuższego czasu, a zdaniem prezesa OGB Łukasza Pawłowskiego, to jeszcze nie koniec wzrostu notowań Konfederacji KP, która ewidentnie znajduje się na fali wznoszącej.
Komentując przyczyny wzrostu poparcia dla partii Brauna w Radiu Zet, Pawłowski podkreślił, że „wystarczy spojrzeć na media (…) – ostatnie tygodnie, jaka jest dysproporcja o tym, ile się mówi o Braunie, a ile się mówi o tej klasycznej Konfederacji”. Przyczyny obecności posła na ustach polityków i dziennikarzy to m.in. proces, o którym szerzej pisaliśmy w numerze 51–52/2025 „Najwyższego Czasu!”. Pawłowski zaznaczył, że „patrząc na te linie, które się schodzą, nie ma poczucia, że to już jest koniec, że doszliśmy do jakiegoś punktu końcowego i na tym etapie się to skończy, te wzrosty, więc wydaje mu się, że takie 15 proc. dla Brauna możemy za jakiś czas zobaczyć”.
Bój o rząd dusz na „prawicy”
Wyniki sondażu OGB próbowano zdezawuować, wskazując, że jest to jedyny sondaż, w którym Korona wyprzedza Konfederację, a pozostałe niezmiennie pokazują identyczny układ sił, jednakże wydaje się, że jest to raczej „pierwsze”, a nie „jedyne” takie badanie, gdyż średnie sondażowe ujawniają jasne tendencje. Jeszcze na początku drugiej połowy roku, miesiąc po wyborach prezydenckich, sytuacja sił politycznych, które rywalizują o podobny elektorat, była dość klarowna. Zdecydowanym liderem było Prawo i Sprawiedliwość, na które chciało głosować przeciętnie 29,2 proc. respondentów. Za nim znajdowała się Konfederacja WiN wybierana przez 14 proc. ankietowanych, natomiast Konfederacja KP ledwo prześlizgiwała się przez próg wyborczy z notowaniami rzędu 5,4 proc. Odpowiadało to mniej więcej wynikom uzyskanym przez kandydatów poszczególnych formacji w pierwszej turze wyborów prezydenckich, choć najbardziej niedoceniona była Korona, co można było wówczas tłumaczyć rozpoznawalnością samego Brauna, ale nie szyldu jego partii.
Niemal pół roku później (stan na 18 XII 2025 r. – przyp. red.) kolejność jest nadal ta sama, lecz wyraźnie z innymi wynikami. W połowie grudnia na formację Jarosława Kaczyńskiego chciało głosować 26,3 proc. wyborców, czyli blisko o 3 pkt proc. mniej, z kolei Konfederację WiN wybierało 12,5 proc. respondentów, co oznaczało stratę 1,5 pkt proc. Chęć oddania głosu na Konfederację KP wyrażało natomiast 7,8 proc. badanych, czyli o prawie 2,5 pkt proc. więcej niż na początku wakacji. W dotychczasowych sondażach widać było jasno, że Korona Brauna pozyskiwała wyborców z grona dotychczasowych zwolenników grupy rekonstrukcji historycznej sanacji. W badaniu OGB jednak także PiS zwyżkuje (dokładnie o 3,2 pkt proc.), a wzrost głównej siły tzw. Frontu Gaśnicowego odbył się kosztem byłej partii polskiego posła do Parlamentu Europejskiego.
|
|
Średnie poparcie w lipcu 2025 r. | Średnie poparcie w grudniu 2025 r. | Różnica poparcia |
|
Prawo i Sprawiedliwość |
29,2 proc. |
26,3 proc. |
–2,9 pkt proc. |
|
Konfederacja Wolność i Niepodległość |
14,0 proc. |
12,5 proc. |
–1,5 pkt proc. |
| Konfederacja Korony Polskiej | 5,4 proc. | 7,8 proc. |
+2,4 pkt proc. |
Tabela 1: Opracowanie własne na podstawie ewybory.eu.
Kłopoty PiS i Konfederacji
Kłopoty dla Konfederacji WiN zwiastują szczegółowe dane, zgodnie z którymi Konfederacja KP cieszy się od niej większym poparciem wśród mężczyzn oraz mieszkańców wsi, zaś w grupie wiekowej 18–39 lat nastąpiło zdecydowane zbliżenie notowań obu formacji. Liderzy Nowej Nadziei oraz Ruchu Narodowego mają twardy orzech do zgryzienia także z innego powodu. Partia Brauna przeskoczyła bowiem sojusz Bosaka i Mentzena również wśród wyborców deklarujących poglądy „prawicowe”, uzyskując 21,3 proc. wskazań wobec 17,7 proc. dla Konfederacji 2.0. Marnym pocieszeniem może być dla nich to, że aż 56,4 proc. badanych z tej grupy planuje oddać swój głos na PiS, a więc trudno mówić w ich przypadku o poglądach „prawicowych”, ale raczej należałoby uznać owych respondentów za sockonserwatystów.
Niezależnie od tego Konfederacja WiN traci wśród elektoratu posiadającego bardziej klarowne zapatrywania, a więc także bardziej zaangażowanego i skorego do głosowania. Według Pawłowskiego konfederaci nie mogą być pewni kilkunastoprocentowego wyniku, ponieważ twardy elektorat tej formacji wynosi ok. 7 proc. „To wszystko, co było ponad to, to byli wyborcy, może nie tyle zagubieni, ale tacy, którzy szukają” – podkreślił prezes OGB i zaznaczył, że wcześniej te osoby głosowały na PiS, a także na Kukiz’15 albo Trzecią Drogę. Wysokie poparcie dla Konfederacji oparte było o wyborców bardziej centrowych o mniej radykalnym spojrzeniu, których udało się jej zdobyć w wyniku słynnego skrętu do centrum. Problem polega na tym, że jest to także elektorat zdecydowanie bardziej labilny, który w przypadku pojawienia się atrakcyjnej alternatywy skieruje swe upodobania w jej stronę, jak to miało miejsce wielokrotnie podczas wyborów parlamentarnych w naszym urokliwym bantustanie w ciągu ostatnich kilkunastu lat.
Jeśli zaś chodzi o PiS, to tajemnicą poliszynela stały się wewnętrzne konflikty, które targają tą formacją. Z jednej strony jej struktury w Polsce zostały nieco uszczuplone w wyniku węgierskiej emigracji, z drugiej natomiast spadek poparcia zwiastuje, iż po kolejnych wyborach parlamentarnych – nawet w przypadku zwycięstwa – będzie mniej stołków do obsadzenia i nie wszystkie chętne gęby zmieszczą się przy korycie. Spór frakcji, walczących także o schedę po Kaczyńskim, przeniósł się już do mediów i w rozmowie z Polską Agencją Prasową anonimowy polityk PiS wyraził przekonanie, iż „wszystko wskazuje na to, że (ludzie Mateusza Morawieckiego – przyp. red.) robią wszystko, żeby ich wyrzucić z partii”. Wcześniej osoby kojarzone z byłym premierem zostały wycięte ze składu zespołów przygotowujących program na kolejną kampanię, co zdaje się jasno wskazywać, iż grupa Morawieckiego przegrywa walkę o władzę w partii. Doszło nawet do tego, że „Onet” opublikował sondaż przeprowadzony przez SW Research, w którym zapytano Polaków o to, czy rozważyliby głosowanie na nową formację Morawieckiego. Z badania wynika, że „sufit” takiego ugrupowania wynosi 17 proc., co można odczytywać jako jasny sygnał, że odejście byłego premiera mogłoby oznaczać utratę przez obóz żoliborski ponad połowy obecnego poparcia.
Zachować równowagę
W nowy, 2026 rok, który w polityce krajowej upłynie pod znakiem przygotowań do kampanii wyborczej, PiS i Konfederacja WiN wchodzą targane problemami, z kolei Konfederacja KP na fali wznoszącej.
Przed Braunem stoi obecnie jednak znacznie trudniejsze wyzwanie, czyli utrzymanie zdobytego poparcia. Chcąc iść ze swym tzw. Frontem Gaśnicowym szeroko, polityk musi uważać, aby przesadnie nie rozłożyć skrzydeł, ponieważ równowaga projektu może zostać zachwiana, a alianse z nieakceptowanymi przez wyborców postaciami mogą sprawić, że Konfederacja KP podzieli los Kukiz’15, który już w przeszłości próbował budować listy „od Sasa do Lasa”.\