Prawo i Sprawiedliwość przymierza się do zgłoszenia konstruktywnego wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska – wynika z ustaleń portalu Interia. Taki ruch oznaczałby konieczność wskazania kandydata na premiera, a w grze są dwa zaskakujące nazwiska: Tomasz Szatkowski i Piotr Nowak.
Jarosław Kaczyński zamierza powtórzyć manewr z 2013 roku, kiedy z trybuny sejmowej, trzymając tablet, zaproponował na premiera Piotra Glińskiego. Tym razem chodziłoby o odbicie w sondażach i wyciszenie medialnych sporów frakcyjnych w partii. Problem w tym, że konstruktywne wotum nieufności to rodzaj misji „straceńczej” – kandydat zostałby po prostu „spalony”.
Według dziennikarzy Piotra Witwickiego i Marcina Fijołka z Interii/Polsatu News, w PiS rozważa się obecnie dwóch kandydatów.
Pierwszym jest Tomasz Szatkowski. W politycznym mainstramie uchodzi za eksperta od bezpieczeństwa. Nie jest osadzony w żadnej frakcji, co czyni go akceptowalnym dla wszystkich obozów wewnątrz partii. Drugim kandydatem jest Piotr Nowak, były wiceminister finansów w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego oraz były minister rozwoju i technologii.
Konstruktywne wotum nieufności wymaga bezwzględnej większości głosów w Sejmie, czyli co najmniej 231 posłów. PiS nie ma wystarczającego poparcia, by takie wotum przegłosować. Decyzja w PiS jeszcze nie zapadła, ale chodzi o to, by po takim ruchu, uwaga mediów skupiła się właśnie na wotum nieufności i „technicznym” premierze, a nie – jak to jest obecnie – na wojnie partyjnych frakcji.