Właściciele baru w Crans-Montanie w Szwajcarii, gdzie w pożarze w noc sylwestrową zginęło 40 osób, oświadczyli we wtorek, że są „zdruzgotani i przytłoczeni bólem” i nie uchylają się od odpowiedzialności. Zapewnili też o pełnej współpracy ze śledczymi, prowadzącymi dochodzenie w sprawie tragedii.
Szwajcarska prokuratura postawiła właścicielom baru – obywatelom Francji trzy zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego wywołania pożaru. Rannych zostało w nim 116 osób z wielu krajów, w tym dwie z Polski. Wśród 40 ofiar jest wielu nastolatków.
W oświadczeniu, rozpowszechnionym przez szwajcarskie radio i telewizję Rts, właściciele baru Le Constellation podkreślili, że nie będą w żaden sposób uchylać się od odpowiedzialności.
„Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem. Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom, ich bliskim, którzy doświadczają tak straszliwej i przedwczesnej żałoby oraz ku tym wszystkim, którzy walczą o swoje życie” – głosi oświadczenie francuskiego małżeństwa.
Oboje dodali, że mają „pełne zaufanie do śledczych” i zapewnili o swojej „pełnej współpracy” z nimi.
Wcześniej tego dnia burmistrz Crans-Montany Nicolas Feraud przyznał na konferencji prasowej, że w barze od 2020 roku nie przeprowadzono kontroli bezpieczeństwa. Dodał, że ostatni raport z inspekcji w 2019 roku był pozytywny.
Władze alpejskiej miejscowości podkreśliły również, że pianka dźwiękochłonna w barze została zatwierdzona przez kontrolerów bezpieczeństwa. To ten materiał zapalił się błyskawicznie na suficie od zimnych ogni przyczepionych do podnoszonych w czasie zabawy butelek z szampanem.
Przedstawiciel władz kantonu Valais, do którego należy kurort, przekazał szwajcarskim mediom, że przedstawiciel gminy do spraw bezpieczeństwa miał obowiązek na mocy przepisów zawiadomić o obecności pianki dźwiękochłonnej w lokalu. W ten sposób Stephane Ganzer odniósł się do słów burmistrza, który stwierdził, że przepisy obowiązujące w kantonie nie przewidują konieczności sygnalizowania jakości materiałów w ramach kontroli przeciwpożarowej.
Wcześniej media donosiły o nieciekawej przeszłości właściciela baru. Jak podał dziennik „Le Parisien”, 30 lat temu mężczyzna był notowany przez francuski wymiar sprawiedliwości w sprawach dotyczących sutenerstwa, a dekadę później aresztowano go w związku z oszustwem i uprowadzeniem.
Źródła policyjne zaznaczały jednak, że w późniejszych latach nie był wiązany z przestępczością zorganizowaną.