Strona głównaWiadomościPolitykaNiesnaski w rządzie. Czarzasty nie odpuszcza. W środę będzie rozmawiał z Tuskiem

Niesnaski w rządzie. Czarzasty nie odpuszcza. W środę będzie rozmawiał z Tuskiem

-

- Reklama -

Marszałek Sejmu, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty ma w środę wieczorem rozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem m.in. o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. Czarzasty zapowiedział, że Lewica zaproponuje nowe rozwiązania w tej sprawie oraz że nadal będzie dążyć do likwidacji mniej opodatkowanych umów cywilnoprawnych.

Na początku grudnia ub.r. Stały Komitet Rady Ministrów przyjął opracowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt ustawy dotyczący reformy Państwowej Inspekcji Pracy zakładający m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę.

Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że zdecydował, by nie kontynuować prac nad tego typu reformą PIP. Uzasadniając powiedział, że przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy dla wielu ludzi. Szefową MFiPR jest Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, od niedawna wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy.

Czarzasty pytany w środę w Radiu Zet, czy decyzja premiera była dla niego zaskoczeniem, odpowiedział, że nie odczytuje jej jako końca prac nad tą ustawą. Według niego, premier powiedział, że nie godzi się na proponowane rozwiązania „w tym kształcie”, dlatego należy zaproponować inne i – jak zapewnił – Lewica takie rozwiązania zaproponuje.

– Dzisiaj będę się widział z panem premierem i będziemy między innymi o tym rozmawiali – powiedział Czarzasty. Rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik przekazał PAP, że rozmowa ta ma odbyć się w środę wieczorem. Czarzasty podkreślił, że jego partia „na pewno nie zgodzi się na dalszy kształt funkcjonowania umów śmieciowych” i będzie dążyć do tego, by je zlikwidować.

Pytany, czy jeżeli premier nie zgodzi się na żadną reformę PIP, to Nowa Lewica wyjdzie z koalicji rządowej, Czarzasty odpowiedział, że nie bierze tego pod uwagę.

Rzecznik Nowej Lewicy zaznaczył w rozmowie z PAP, że reforma PIP to jeden z kamieni milowych, których realizacja wiąże się z wypłatą pieniędzy z KPO, zatem jest to „wpisane w priorytety prac rządu”.

Decyzję premiera uznał więc za „absolutnie niezrozumiały ruch”. Według Michnika, „nie stać Polski, aby porzucić pracę nad tą ustawą”, nie tylko ze względu na potencjalnie stracone pieniądze z KPO, ale również troskę o prawa pracowników i pracodawców.

– To są też 2 miliardy złotych, jak sam minister finansów wylicza, które uciekają z budżetu z tytułu fikcyjnego samozatrudnienia. To jest bezpieczeństwo pracowników oraz ochrona uczciwych przedsiębiorców względem nieuczciwej konkurencji – powiedział rzecznik Nowej Lewicy.

Zapewnił, że przedstawiciele jego ugrupowania będą przekonywać premiera, że trzeba pracować nad reformą PIP. – Jeśli chce negocjować, to jesteśmy na to otwarci – powiedział Michnik.

Projekt dotyczący reforma PIP w obecnym kształcie zakładał umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę, od decyzji okręgowego inspektora przysługiwało by odwołanie do Głównego Inspektora Pracy, a na końcu drogi odwoławczej byłby sąd pracy. Przewidywał także wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS, wprowadzenie kontroli zdalnych czy wprowadzenie nowych rozwiązań w zakresie wysokości kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika.

Negatywnie proponowane rozwiązanie oceniło m.in. Rządowe Centrum Legislacji. W uwagach do projektu napisano, że regulacja narusza konstytucyjne zasady swobody prowadzenia działalności gospodarczej, wolności wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. W odpowiedzi resort pracy podkreślił, że projekt nie wprowadza arbitralnego naruszania swobody prowadzenia działalności gospodarczej, lecz precyzuje procedurę wykrywania i korygowania nadużyć w zakresie stosowania umów cywilnoprawnych w miejsce stosunku pracy.

Źródło:PAP

Najnowsze