– W środę przeprowadzono sekcję zwłok kilkumiesięcznego dziecka znalezionego w mieszkaniu przy ul. Modzelewskiego. Przyczyną śmierci była wada genetyczna mózgu i zatrzymanie akcji serca. Ojca przesłuchano jako świadka, matka trafiła do szpitala psychiatrycznego – poinformował prok. Piotr Antoni Skiba.
We wtorek w jednym z mieszkań na warszawskim Mokotowie znaleziono we wczesnych godzinach porannych zwłoki kilkumiesięcznego dziecka. Rodzice dziecka byli pijani. Zostali zatrzymani.
Do mieszkania służby weszły siłowo. Więcej przeczytacie na ten temat w artykule poniżej.
Zwłoki kilkumiesięcznego dziecka w mieszkaniu w Warszawie. Rodzice zatrzymani
W środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że w tej sprawie zostało wszczęte śledztwo w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci. Podkreślił, że jest to standardowa kwalifikacja w przypadku ujawnienia zwłok, gdy nieznana jest przyczyna śmierci.
Zaznaczył, że przekazywane pierwotne informacje (sąsiedzi słyszeli awanturę – PAP) były podyktowane bezpośrednimi informacjami przekazywanymi przez funkcjonariuszy policji na gorąco.
– Na tym etapie możemy potwierdzić, że podniesione głosy, wymiana zdań, krzyki, które były przyczyną wezwania policji przez sąsiadów, nie były wynikiem awantury, tylko paniki związanej z ujawnieniem zwłok dziecka – zaznaczył.
W środę przeprowadzona została sekcja zwłok dziecka.
– Biegły stwierdził nagłe ustanie krążenia, a także wrodzoną wadę mózgu, która mogła być za to odpowiedzialna – powiedział prok. Skiba.
Przekazał, że również w środę przesłuchany w charakterze świadka został ojciec dziecka. Matka, z uwagi na silne reakcje psychiczne spowodowane śmiercią dziecka, została przewieziona do szpitala psychiatrycznego.
– Na tym etapie śledztwa, biorąc pod uwagę wynik sekcyjny, zeznania ojca i sąsiadów oraz dotychczasowe wywiady dotyczące tej rodziny, brak jest podstaw, by uznać, że doszło do spowodowania śmierci dziecka przez osoby trzecie, zwłaszcza rodziców – powiedziały.
Potwierdził też, że rodzice byli pod wpływem alkoholu, ale byli także bardzo spanikowani i wstrząśnięci tym, co się wydarzyło.
– Jeśli chodzi o opinię o tej rodzinie, nie było żadnych zgłoszeń, awantur czy interwencji policji. Mówimy tu o wielkiej, rodzinnej tragedii – podkreślił prok. Skiba.
Przekazał, że śmierć dziecka została stwierdzona przez matkę, gdy ta wstała, by sprawdzić, co się z nim dzieje.
– Rodzice wiedzieli, że dziecko jest chore, że ma wadę. Na tym etapie zakładamy, że dalszy tok tego postępowania będzie zmierzał jeszcze do uzyskania finalnej opinii na piśmie w sprawie przesłuchania matki. Biorąc pod uwagę dotychczasowe ustalenia, jest duże prawdopodobieństwo, że w kolejnych miesiącach to postępowanie zostanie ukończone – powiedział prok. Skiba.