W rozpoczętym roku nadal będą trwały i niestety rozwijały się dwa najważniejsze megatrendy, które ograniczają rozwój naszego kraju. Pierwszy z nich to megatrend demograficzny, drugi to megatrend gospodarczy. Wszystkie inne trendy są albo od nich pochodne, albo mają znaczenie drugorzędne.
Megatrend demograficzny
Obejmuje nie tylko wskaźnik urodzeń, ale też wewnętrzną strukturę ludności. Mamy tragicznie niską liczbę urodzeń. W 2024 r. wyniosła ona 250 tys. dzieci, najmniej od końca II WŚ. To jest przeszło trzykrotnie mniej niż latach powojennych (szczyt urodzeń dzieci 1955 r. – 793 tys.). Za to coraz więcej mamy osób powyżej 60 roku życia.
Jesteśmy (1,03) bardzo daleko od wskaźnika prostej zastępowalności pokoleń (2,1). W tej chwili liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń o ok. 150 tys. i ten trend będzie się pogłębiał. Trend demograficzny dlatego jest mega, ponieważ on jest najważniejszym trendem wpływającym na inne ważne, a poza tym staje się w najbliższych dekadach, w tym także w roku 2026, nieodwracalny.
Megatrend gospodarczy
Nadal będzie się utrzymywał najważniejszy z procesów gospodarczych, czyli model rozwojowy dający przewagę konkurencyjną opartą o tanią siłę roboczą. Ten model nie ma raczej przyszłości, ponieważ siła robocza w Polsce przestaje być tak tania, jak była jeszcze w poprzedniej dekadzie. Wiadomo o tym od kilku lat, ale nadal jest to trend dominujący w polskiej gospodarce, zwłaszcza że on ciągle paradoksalnie daje duży profit i pozycję gospodarce polskiej jako jednej z najszybciej rozwijającej się w UE. Znaczna część polskiego biznesu będzie kontynuować ten model poprzez import bardzo taniej siły roboczej – często osób o innej kulturze, religii, czy wręcz cywilizacji. Przejście do gospodarki opartej na wiedzy, szczególnie z użyciem nowych technologii, to proces długotrwały. W 2026 r. będziemy ciągle gospodarką z przewagą modelu taniej siły roboczej.
Blokady potencjału rozwoju Polski
Po dwóch latach rządów obecnej koalicji nie tylko nie zmienił się model gospodarczy, ale też nie zmienił się model społeczno-polityczny. Nadal trwają blokady potencjału rozwoju Polski. Należy tu wymienić przynajmniej kilka.
Nieodpowiedzialność polityków. To jedna z najważniejszych cech polskiego życia publicznego. Nie wiadomo, jak wielkie złamanie prawa musi popełnić polityk w Polsce, żeby trafił za przysłowiowe kratki. Wystarczy policzyć ilość afer w ciągu 36 lat trwania III RP z ilością polityków, którzy mieli wyroki skazujące. W 2026 r. nic się w tej kwestii nie zmieni.
Państwo centralistyczno-urzędnicze. Stworzony podczas transformacji model ustroju państwa skutecznie ogranicza inicjatywy społeczne. Żadna rządząca ekipa nie rozbiła molocha biurokracji i nie dokonała tego obecna. W 2026 r. nic się w tej dziedzinie nie zmieni.
Innowacyjność. Ona jest odwrotnie proporcjonalna do modelu gospodarczego opartego na taniej sile roboczej. Im ten model jest powszechniejszy, tym innowacyjność słabsza. To uzależnienie doskonale sprawdza się na przykładzie Polski. W innowacyjności jesteśmy na 23. miejscu w UE. W 2026 r. nie należy się spodziewać zasadniczych zmian w tej kwestii.
Talenty. Słaba innowacyjność to utrata talentów. Jak co roku młodzi, zdolni Polacy będą szukali możliwości swojego rozwoju poza naszym krajem.
Klasa polityczna. To ogromne obciążenie dla Polski. Swoimi nieustannymi wojenkami, wzajemnym wbijaniem szpilek, permanentnym subiektywizmem, prezentowaniem rzeczywistości w kolorze czarno-białym (my zawsze mamy rację, oni nigdy) mieli i mają ogromnie negatywny wpływ na społeczeństwo. Oni się już nie zmienią i nie są w stanie stworzyć nowoczesnej Polski. Niestety w 2026 r. nie są przewidziane wybory, które dawałyby szansę na pozbycie się przynajmniej części tego towarzystwa.
Słabość instytucji. Mimo że – jak się szacuje – liczba urzędników w III RP jest trzykrotnie wyższa niż w PRL, to państwo jest słabe. Tak słabe, że dekadę temu jeden z ministrów tej partii, która obecnie rządzi, powiedział, że „państwo polskie istnieje teoretycznie”. Od lat nic się nie zmienia. W 2026 r. nie będzie reformy administracji.
Podział społeczny. Społeczeństwo jest podzielone w poglądach na umowną lewicę i umowną prawicę, po równo, co pokazały wybory prezydenckie. Politycy nic nie robią, żeby te podziały zasypać. Tak też będzie w 2026 r. Żadnego porozumienia.
Trendy w polityce krajowej
W 2026 r. nie są przewidziane żadne wybory w Polsce: ani prezydenckie, ani parlamentarne, ani samorządowe, ani do Parlamentu Europejskiego. Nie oznacza to, że będzie nudno. Przeciwnie. Sytuacja na politycznej scenie staje się coraz bardziej dynamiczna. Następują zmiany zarówno wewnątrz rządzącej koalicji, jak i w opozycji. W koalicji prowadzą one do umocnienia lidera, w opozycji wręcz odwrotnie. Trendy wyraźnie wskazują, że następuje koniec systemu POPiS.
Koalicja Obywatelska ma stabilny elektorat na poziomie 30 proc. Mimo niepopularności jej lidera obwinianego przez przeciwników politycznych o reprezentowanie niemieckich interesów Koalicja, w tym jej główna część – Platforma Obywatelska, sprawia wrażenie dość zwartej organizacji bez widocznych oznak walk frakcyjnych. Jest to zasługa Donalda Tuska, który w przeszłości nie raz udowodnił, że nie toleruje takich walk. Tusk może liczyć na poparcie kierownictwa UE, które stara mu się pomóc, np. odblokowując środki z KPO, czy jak to jest zapowiadane – wyłączenie Polski z relokacji imigrantów ze względu na przyjęcie imigrantów z Ukrainy. Nie ulega wątpliwości: jeśli KO straciłaby władzę, natychmiast Bruksela zmieniłaby swoją politykę w wymienionych sprawach.
Polska 2050 to partia w stanie demontażu. Nie jest pewne, czy dotrwa do wyborów w 2027 r. Warto podkreślić jeden proces. Między centrolewicową KO a centroprawicowym PiS-em jest przestrzeń na partię o profilu centrowym i potencjale ocenianym na kilkanaście procent wyborców. Stratedzy Platformy wiedząc, że ci wyborcy nie zagłosują na nią, postanowili ten elektorat zagospodarować, tworząc kolejno różne ugrupowania.
W ten sposób na scenie politycznej pojawiły się: Ruch Palikota, potem Nowoczesna, a w końcu Polska 2050. Za każdym razem po jakimś czasie centrowi wyborcy dowiadywali się, że tak naprawdę głosowali na Platformę Bis. Polska 2050 spełniła już swoją rolę i należy się spodziewać powstania nowej partii przed wyborami, która przejmie pałeczkę kolejnego ugrupowania formalnie krytycznego wobec KO, a de facto mającego pełnić funkcję politycznego podwykonawcy.
PSL to partia fenomen. Za każdym razem sondaże przewidują, że nie osiągnie wymaganego 5 proc. głosów wyborczych i nie wejdzie do parlamentu. Za każdym razem sondaże się mylą. Mimo że obecnie to ugrupowanie szoruje po dnie społecznego poparcia, stawiam, że tym razem będzie tak samo. Uważam, że ludowcy stworzą koalicję wyborczą z nową centrową partią, na którą zagłosują centrowi wyborcy, czyli powtórzy się wariant z wyborów z 2023 r. Warto zauważyć, że PSL nigdy nie był członkiem prawicowego rządu w III RP. To partia o profilu lewicowym, spadkobierca ZSL.
Lewica będzie nadal podzielona. Natomiast zajdą tam dość wyraźne zmiany. Lewicowi wyborcy coraz chętniej popierają skrajną Partię Razem Adriana Zandberga niż Nową Lewicę Czarzastego i Biedronia. Ta pierwsza, nieobciążona syndromem sprawowania władzy, ma szansę wejść do Sejmu, ta druga będzie miała z tym kłopoty. To efekt trendu społecznego coraz bardziej radykalizującego społeczeństwa, którego część wyraźnie odrzuca system III RP.
PiS jest w stanie głębokiego kryzysu. Może zdumiewać, że największa opozycyjna partia traci poparcie, w sytuacji kiedy rządząca koalicja nie ma sukcesów. PiS popełnił jednak wszystkie możliwe błędy. Po pierwsze nic się nie zmieniło we władzach. Ciągle jest ten sam garnitur, któremu społeczeństwo odebrało rządy. Po drugie brak refleksji odnośnie przyczyn utraty tej władzy. Nie ukazał się żaden analityczny raport w tej kwestii. Po trzecie obecna władza grilluje PiS, co pewien czas upubliczniając prawdziwe czy nieprawdziwe afery ludzi PiS-u. To inteligentna gra. PiS przez 8 lat władzy mógł to uczynić w stosunku do przeciwników, ale nie uczynił tego, stosując się do niepisanej reguły sprawowania władzy w III RP – ręka rękę myje i my nie ruszamy waszych, wy – naszych. W 2026 r. PiS się nie rozpadnie, ale też nie wróci do dawnej pozycji. Trwałym skutkiem tych procesów jest przekonanie znacznej części wyborców tej partii, że stała się ona skostniała i przestała być nadzieją na zmiany.
Konfederacje. Najciekawsze rzeczy dzieją się na prawicy i nie chodzi tu tylko o renesans prawicy, ale też o rywalizacje obu Konfederacji. Mamy obecnie sytuację, że w sondażach Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna osiąga lepszy wynik niż Konfederacja Wolność i Niepodległość Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. W 2026 r. będą podejmowane próby delegalizacji partii Brauna. Konfederacja WiN, jak należy sądzić, będzie miała na stałe dwucyfrowy wynik w sondażach. Ogromne poparcie dla obu Konfederacji to efekt przebudzenia społeczeństwa niezgadzającego się na stagnacyjne rządy POPiS-u i zagrożenia dla Polski ze strony antynarodowej i antyreligijnej polityki Unii.
Gospodarka
Rok 2026 powinien być dobry dla polskiej gospodarki. Uważa się, że wzrost PKB będzie oscylował na poziomie powyżej 3,5 proc. Oznacza to powrót dobrej koniunktury po trudnych kilku latach spowodowanych pandemią Covid-2019, zerwanymi łańcuchami dostaw oraz wybuchem wojny na Ukrainie. Negatywnym czynnikiem jest natomiast deficyt budżetowy. On rośnie m.in. z powodu koniecznych wydatków na zbrojenia. W ostatnich latach kształtował się następująco: 2023 r. – 85,6 mld zł, 2024 r. – 201,9 mld zł, 2025 r. – 245 mld zł (bez grudnia). W 2026 r. zakładany deficyt ma osiągnąć kwotę 271 mld zł, co oznacza, że realnie może przebić kwotę 300 mld zł. W sumie to znaczy, że Polska oficjalnie zbliża się do granicy 60 proc. długu publicznego w stosunku do PKB. To żółta kartka, która powoduje interwencje UE i żądanie wprowadzenia działań naprawczych, czyli cięcia wydatków, zazwyczaj – jak pokazuje praktyka – na cele socjalne.
Drugim negatywnym czynnikiem są Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne (BIZ). W 2024 r. nastąpił gwałtowny spadek BIZ w Polsce. W 2023 r. wynosił 28,36 mld USD, a w 2024 r. tylko 12,84 mld USD. Nie są jeszcze znane dane za rok obecny.
Uważa się, że ten spadek był spowodowany wysokimi kosztami energii, jednych z wyższych w Europie; rosnącymi kosztami siły roboczej, a także sytuacją geopolityczną. Pieniądz lubi spokój, a Polska graniczy z oboma państwami toczącymi wojnę.
Pozorowane inwestycje
W rok 2026 będzie świadkiem udawania, że coś się robi z kluczowymi inwestycjami. Dokonano rewizji planów budowy portu kontenerowego w Świnoujściu. Zamiast budowy według pierwotnych planów, które miały już wiele pozwoleń i były bliskie przejścia do fazy realizacji, ogłoszono budowę większego portu, co oznacza, że trzeba tworzyć nowe plany i występować o nowe pozwolenia. Stracone kilka lat.
Nie należy też być optymistą w sprawie CPK. Tam się dzieją różne dziwne rzeczy. Pomijając fakt, że zmieniono nazwę na Port Polska, np. ogłoszono warunki budowy tunelu i dworca kolejowego, które są nie do spełnienia przez wiele firm polskich. Projekt ten został, jak wiadomo, już okrojony z budowy sieci kolejowych, tzw. szprych, mających promieniście rozchodzić się z centrum Polski.
Odwrotną metodę zastosowano w stosunku do Parku Narodowego na Odrze, przed Szczecinem. Ma on powstać na miejscu Paku Krajobrazowego, chyba po to, żeby blokować transport rzeczny na Odrze. Koalicja znalazła już sposób na obejście weta prezydenta w tej sprawie. Po prostu ten park zostanie utworzony jako filia Narodowego Parku Wolińskiego. Do tego nie potrzeba ustawy.
Co łączy wszystkie te trzy sprawy. Przyjęte rozwiązania są w interesie Niemiec…