Strona głównaWiadomościPolitykaBosak kontra Bartosiak u Rymanowskiego. Polacy broniliby państwa? "Czy jesteśmy gotowi obronić...

Bosak kontra Bartosiak u Rymanowskiego. Polacy broniliby państwa? „Czy jesteśmy gotowi obronić nasze własne kierownictwo?” [VIDEO]

-

- Reklama -

Krzysztof Bosak na kanale Bogdana Rymanowskiego debatował z Jackiem Bartosiakiem. Wicemarszałek Sejmu mówił o obecnej sytuacji państwa i społeczeństwa. Jest przekonany, że Polacy broniliby państwa oraz skrytykował rządzących za infantylne podejście do stosunków międzynarodowych. Zwrócił też uwagę na to, po co Polsce są siły specjalne w kontekście niedawnego porwania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przez amerykańskie wojska.

„Polacy broniliby państwa”

Krzysztof Bosak twierdził, że Polacy, „mimo czasem negatywnych badań opinii publicznej, które do nas docierają, to w sytuacji prawdziwej próby, oczywiście broniliby swojej ojczyzny”.

– Oczywiście poszliby w tę samoorganizację, z której słyniemy, w tą improwizację, w której jesteśmy całkiem nieźli. I jakie przyniosłoby to rezultaty – nikt z nas nie ma bladego pojęcia. Natomiast na pewno naszego kraju nie oddalibyśmy bez walki – twierdził Bosak.

– Moim zdaniem jesteśmy jednym z takich narodów obok Ukraińców, którzy teraz zaciekle bronią, przynajmniej pewna część, bo część wyjechała w ogóle z kraju. Ale ci, co zostali, co tam są, walczą dzielnie. Trzeba im to oddać. Jesteśmy takim narodem, który również walczyłby dzielnie. Mamy dużo do stracenia, moim zdaniem za rzadko o tym mówimy, jak wiele mamy do stracenia – kontynuował.

– Mamy piękny, wspaniały kraj, dobrą ziemię. piękne miasta, fajną strukturę urbanistyczną całego kraju, dobre położenie, góry, morze, rzeki, dobre położenie tranzytowe, które w pewnym sensie było naszym przekleństwem, bo się tak wiele wojen tutaj przetoczyło, tak bardzo nasza populacja ulegała wyniszczeniu w drodze kolejnych przejść tych frontów przez tyle wieków, ale to jest jednocześnie nasz atut, nasz kapitał i uważam, że jakby… ogromny odsetek Polaków dysponuje własnością. Własnością ziemi, własnością domów – mówił Krzysztof Bosak.

– To jest absolutnie coś, co musimy utrzymać i tego nie może nam ani Unia Europejska odebrać swoimi głupimi regulacjami, ani nie możemy tego wyprzedać w drodze – moim zdaniem – zbyt lekkomyślnego wejścia w rywalizację kapitałową. Zbyt lekkomyślnie weszliśmy w rywalizację kapitałową z narodami od nas bogatszymi, zachodnimi, pozwalając na wykup nieruchomości, zamiast na przykład na długookresową dzierżawę. W tej chwili zaczyna się, czy trwa ten wykup – przekonywał.

– Natomiast my po prostu musimy utrzymać tutaj swoją własność i swoją obecność. Naród polski, to jeszcze trzeba podkreślić, pomimo obecnych problemów demograficznych, które uważam, że są do przekroczenia, trzeba tylko w to uwierzyć, skończyć z tym defetyzmem, że się nie da, to trzeba też podkreślić, że nigdy nie był tak liczny, jak jest obecnie. Kontrolowaliśmy przy pomocy mniejszej populacji większe terytorium w przeszłości – twierdził dalej Bosak.

– Mamy najnowocześniejszą technikę w zasięgu ręki, mamy dobrych inżynierów. Moim zdaniem jesteśmy od krok od zorganizowania się. Mniejsze, mniej liczne narody kontrolują strategicznie swoje położenie. Jesteśmy o krok od tego, żeby to zrobić. Ambicja jest w Polakach. Jesteśmy narodem pełnym ambicji w sytuacji, gdy Niemcy toczą debatę na temat stanu swojej apatii i rozkładu swojej gospodarki, swojego państwa – powiedział Krzysztof Bosak.

Po co Polsce siły specjalne?

Podczas programu Bogdan Rymanowski zapytał też o kwestię porwania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przez USA.

– Pan zasugerował, czy też zapytał o to, czy my bylibyśmy w stanie dokonać takiej operacji specjalnej własnymi polskimi siłami? – zapytał prowadzący.

– Nie do końca. To zasugerowali inni, m.in. Maciej Wilk ze stow. Tak dla CPK. Sugerował, że też mamy wojska specjalne i że powinniśmy np. umieć rozważyć analogiczną operację wobec Łukaszenki. Nie, nie sugerował żeby to zrobić, ale żeby rozważyć. To jest w ogóle pytanie, po co my mamy wojska specjalne jako państwo, które nie prowadzi operacji specjalnych? Doktryna oficjalnie przedstawiana społeczeństwu była taka, że po to, żeby je móc wysyłać na misje razem z Amerykanami, przeprowadzać amerykańskie operacje specjalne. Wydaje mi się, że jednak ambicją państwa niepodległego jest pewna podmiotowość międzynarodowa. I jak się buduje jakiegoś rodzaju zdolności, np. posiadanie wojsk specjalnych, to właśnie po to, żeby prowadzić własne operacje specjalne – ocenił Krzysztof Bosak.

– Natomiast ja zwróciłem uwagę na coś odwrotnego, tzn. Czy my jesteśmy gotowi obronić przed tego rodzaju operacjami specjalnymi nasze własne kierownictwo państwowe? Niezależnie jakie ono jest, bo ktoś mnie tam zaraz zapytał czy ja byłbym gotów bronić premiera Tuska jakby chcieli nam go z Polski wywieźć – wyjaśnił.

– Byłby pan gotów? – dopytał prowadzący.

– To jest pytanie zupełnie niepoważne. Dlatego, że ja jestem w opozycji i uważam, że jako premier nie sprawdza się, powinien jak najszybciej ustąpić. Natomiast moje pytanie ma charakter uniwersalny, tzn. niezależnie kto jest polskim premierem, państwo polskie, nie ja osobiście, tylko państwo polskie powinno być w stanie przy pomocy swoich instytucji zajmujących się bezpieczeństwem, ochronić. My już mamy jeden przypadek głowy naszego państwa i część elity naszej politycznej, której nie zdołaliśmy jako społeczeństwo, jako państwo, jako instytucje obronić. Mam na myśli oczywiście katastrofę smoleńską, ale takich przypadków tej nieskuteczności może być więcej – odpowiedział.

– Co najgorsze, o kluczowych lukach bezpieczeństwa my nie wiemy. Zwróciłem uwagę na to, że z najbliższego lotniska na Białorusi do Warszawy jest 200 km. To jest dystans znacznie mniejszy, niż z baz w Portoryko do Caracas. Czas reakcji na cokolwiek niedobrego, co by się miało wydarzyć wobec naszych kluczowych instytucji państwowych od momentu rozpoczęcia ruchu wrogich statków powietrznych, czy po prostu jakichś zgrupowań, do momentu zajęcia gmachów państwowych jest bardzo krótki. I moim zdaniem w Polsce, tak na serio, nikt tych scenariuszy nie rozważa – podkreślił.

Niepoważne podejście do relacji międzynarodowych

Krzysztof Bosak zwrócił uwagę na to, jak przedstawiane są poszczególne państwa przez rządzących, z perspektywy „sojuszników i wrogów”. Stwierdził, że taki proces „jest sprzeczny z logiką stosunków międzynarodowych”.

– Stosunki międzynarodowe składają się z rywali. I z niektórymi rywalami na aktualnym etapie można być w stosunkach sojuszniczych, a z innymi rywalami można być w stosunkach wrogich, ale to ciągle wszystko są rywale – zaznaczył Bosak.

– Druga sprawa to jest błędne przekonanie o tym, że poziom napięcia pomiędzy rywalizującymi państwami można regulować poprzez bardziej pozytywne lub negatywne podejście. Czyli to jest analogia patrzenia na stosunki pomiędzy państwami jak na stosunki międzyludzkie. Na zasadzie „ja będę dla ciebie miły i będą lepsze”. To tak nie działa w ten sposób. I nie ma prawa działać w ten sposób. To jest sprzeczne z logiką stosunków strategicznych. Przesadne nadskakiwanie w stosunkach międzynarodowych rodzi pogardę a nie sympatię – kontynuował.

– Ja jestem przerażony tym, że moim zdaniem większość ludzi w Polsce, także w klasie politycznej, tego nie rozumie. To jest po prostu przerażające dlatego że […] w miejscu elity politycznej mamy grupę ludzi naiwnych, którzy nie rozumieją w ogóle, w jakiego rodzaju… Oni po prostu nie przeczytali Dmowskiego. Gdyby przeczytali raz „Myśli nowoczesnego Polaka”, mogą się z Dmowskim nie zgadzać, w ogóle być przeciwni tradycji ruchu narodowego. Ale gdyby raz przeczytali, może by coś z tego rozumieli. Ale oni po prostu nie zadali sobie tego wysiłku intelektualnego. Oni prawdopodobnie w ogóle nie wiedzą nic o realistycznej szkole stosunków międzynarodowych, nie wiedzą kto to był, nie tylko Dmowski, ale Hans Morgenthau. I po prostu nie mają tej podstawowej wiedzy, którą, nie wiem, no, Strategy and Future promuje, żeby nas wydobyć po prostu z jakiejś nędzy intelektualnej zapaści, tego prowincjonalizmu – powiedział Krzysztof Bosak.

– Oni sobie tego wysiłku nie zadali, w związku z czym są infantylni. No i uważają, że jak będą dla kogoś mili to dla państwa polskiego coś z tego wyniknie. No dlaczego miałoby wyniknąć? – podsumował.

Najnowsze