Strona głównaMagazynBiegunka legislacyjna w interesie lobbystów. Gra brudnych eurointeresów

Biegunka legislacyjna w interesie lobbystów. Gra brudnych eurointeresów

-

- Reklama -

Unia Europejska, która miała być ponadnarodowym mechanizmem współpracy, stała się „narzędziem w rękach najsilniejszych państw, służącym do promowania ich korporacji pod przykrywką wspólnotowych regulacji. Co więcej – sama integracja zaczęła generować biurokratyzację i przeregulowanie, które stały się nie tylko uciążliwością dla obywateli i firm, ale też wygodnym narzędziem dla grup interesu, potrafiących przejąć kontrolę nad procesem legislacyjnym”.

W raporcie WEI autorstwa Cezarego Bachańskiego, pt. „Prawo dla najsilniejszych. Założenia a praktyka legislacyjna Unii Europejskiej”, czytamy, że centralizacja władzy w Brukseli po traktacie lizbońskim wywołała prawdziwą eksplozję lobbingu. Oficjalny rejestr lobbystów liczy ponad 15 tysięcy organizacji i 49 tysięcy osób. W rzeczywistości „im więcej władzy ma Bruksela, tym większe są naciski, a unijne instytucje stały się poligonem starcia gigantów gospodarczych i politycznych”. Według kłamliwej wersji eurokratów „to wszystko ma służyć konsumentom i planecie. W praktyce służy interesom grup, które mają największą siłę przebicia w Brukseli”. Jak wskazuje Bachański, zasadniczym problemem Unii Europejskiej jest zjawisko przeregulowania. Temat stał się popularny w mediach w 2024 roku po opublikowaniu przez Mario Draghiego, byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego i byłego premiera Włoch, napisanego na zlecenie Komisji Europejskiej raportu, który wskazywał na zbyt dużą liczbę regulacji w Unii Europejskiej. Niestety raport Draghiego jako lekarstwo na nadmiar euroregulacji proponował… jeszcze więcej europrzepisów. Bachański natomiast podaje dziewięć przykładów, jak działają unijne unormowania.

Pakiet Mobilności

Pakiet Mobilności to zestaw unijnych regulacji dotyczących międzynarodowego transportu drogowego, obejmujący m.in. zasady delegowania kierowców, czasu pracy oraz obowiązkowych odpoczynków. Przed jego wprowadzeniem kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w szczególności Polska, posiadały silną pozycję konkurencyjną dzięki niższym kosztom pracy kierowców. Natomiast regulacja wprowadziła obowiązek stosowania płacy minimalnej kraju wykonywania pracy oraz dodatkowe wymogi organizacyjne, co znacząco podniosło koszty działalności firm z Europy Wschodniej. Tak jak przewidywano, rzeczywistymi beneficjentami pakietu stały się przedsiębiorstwa transportowe z Europy Zachodniej, a udział polskich firm w unijnym rynku transportowym w latach 2021–2025 zmniejszył się o 3 procent.

Normy dotyczące pelletu

W 2025 roku wprowadzono zaostrzone normy jakościowe dla pelletu drzewnego obejmujące zarówno produkcję w UE, jak i import. Oficjalnym celem regulacji była poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie emisji zanieczyszczeń i eliminację pelletu niskiej jakości. Każdy pellet wprowadzany do obrotu musi posiadać certyfikat jakości oraz być regularnie badany przez niezależne podmioty. Nowe wymogi znacząco wpłynęły na rynek. Mali producenci, często oferujący tańszy pellet gorszej jakości, musieli ponieść wysokie koszty dostosowania lub wycofać się z rynku. Z kolei duże, certyfikowane firmy zyskały przewagę konkurencyjną, a branża uległa konsolidacji. W efekcie wzrósł popyt na pellet wysokiej jakości. Przed regulacją rynek był rozdrobniony, zwłaszcza w Polsce, gdzie dominował pellet niższych klas. Tymczasem Niemcy, największy producent pelletu w Europie, już wcześniej niemal w całości spełniały normy, choć w 2024 roku rynek niemiecki wykazywał stagnację i spadek zainteresowania ogrzewaniem biomasą.

Faworyzacja pomp ciepła

Dyrektywa EPBD – część unijnego Zielonego Ładu faworyzuje pompy ciepła jako kluczową technologię do budynków zeroemisyjnych. Od 2030 roku wszystkie nowe budynki mają korzystać wyłącznie z bezemisyjnych źródeł ciepła, a od 2040 roku całkowicie wycofane zostaną systemy oparte na paliwach kopalnych, w tym kotły gazowe i węglowe. Europejskie firmy dominują w produkcji pomp ciepła. Około 60–73 procent instalacji powstaje w UE, głównie w Niemczech, Skandynawii i Francji. Dyrektywa znacząco zwiększy popyt – z obecnych 24–25 mln do planowanych 60 mln urządzeń do 2030 roku. Głównymi beneficjentami będą producenci pomp ciepła, szczególnie z Europy Zachodniej, którzy dzięki ograniczeniu konkurencji kotłów na paliwa kopalne uzyskają praktycznie monopol na rynku. Dzisiejszy kształt dyrektywy EPBD jest efektem lobbingu producentów pomp ciepła i EHPA. Europejskie firmy zyskały silną pozycję rynkową, a po 2040 roku praktycznie nie będzie alternatywy, co tworzy ogromny rynek zbytu.

Regulacje dotyczące automatyki budynkowej

Dyrektywa EPBD wprowadza obowiązek instalacji zaawansowanych systemów zarządzania budynkiem do optymalizacji zużycia energii i kosztów ogrzewania. W budynkach niemieszkalnych systemy są obowiązkowe dla instalacji powyżej 290 kW (do końca 2024 roku) i powyżej 70 kW (do końca 2029 roku), a w nowych budynkach wymagane będą również urządzenia samoregulujące. W budynkach mieszkalnych przy gruntownych modernizacjach kraje mogą wymagać inteligentnych systemów sterowania. Przed regulacją jedynie 26 procent powierzchni budynków publicznych i komercyjnych w UE miało jakiekolwiek systemy zarządzania energią, a zaawansowane funkcje występowały rzadko. Rynek systemów automatyki budynkowej w UE wart 25,4 mld USD w 2024 roku ma wzrosnąć do 52,9 mld USD do 2033 roku. Skorzystają na tym europejscy producenci z Danii, Niemiec i Francji, którzy uczestniczyli w konsultacjach dyrektywy i wpływali na jej kształt. A ceny budynków pójdą w górę.

Przytwierdzone korki do butelek

Dyrektywa SUP wprowadziła obowiązek przytwierdzania zakrętek do butelek plastikowych do 3 litrów od 3 lipca 2024 roku. Oficjalnie w celu ograniczenia zaśmiecenia środowiska. Przed regulacją producenci maszyn do korków byli aktywnymi uczestnikami konsultacji, co było lobbingiem, natomiast dużym firmom napojowym (Coca-Cola, Pepsi Co, Danone, Nestle) nie odpowiadał obowiązek i proponowały alternatywy, np. systemy kaucyjne. Regulacja otworzyła rynek dla firm produkujących i modernizujących linie rozlewnicze – głównie w Austrii, Włoszech i Niemczech. Koszt modernizacji 1350 linii w UE oszacowano na 2,7–8,7 mld euro. Dla polskich firm koszty były znaczące (np. Mlekpol – 30 mln zł). Co ciekawe, Komisja Europejska twierdzi, że po wprowadzeniu regulacji w całej UE liczba plastikowych zakrętek na plażach spadła o 40 procent, podczas gdy Szwedzi podają, że u nich wzrosła trzykrotnie.

Obowiązek stacji szybkiego ładowania

Regulacja AFIR nakłada obowiązek budowania stacji szybkiego ładowania wzdłuż głównych korytarzy transportowych co 60 km. Do 2025 roku stacje mają mieć moc co najmniej 150 kW, wzrastając do 400 kW w 2026 i 600 kW w 2028 roku. Przed regulacją problemem była ograniczona dostępność punktów ładowania przy rosnącej liczbie pojazdów elektrycznych i planowanym zakazie sprzedaży samochodów spalinowych po 2035 roku. Regulacja popierana była przez sektor infrastruktury, producentów samochodów i dostawców energii. Kluczową rolę odegrała organizacja ChargeUp Europe, reprezentująca głównie holenderskie i niemieckie firmy. Do 2030 roku potrzebnych będzie 3,6–5,1 mln punktów ładowania, a do 2035 roku – nawet 8,2–10,4 mln, co tworzy olbrzymi rynek dla firm zajmujących się infrastrukturą ładowania. Zaostrzone przepisy były forsowane głównie przez Holandię i Niemcy – największych producentów infrastruktury ładowania w UE. Szacuje się, że w Europie koszt budowy stacji ładowania samochodów elektrycznych wyniesie 280 mld euro. Zapłacą podatnicy.

Nutri-Score

Nutri-Score to system etykietowania żywności opracowany we Francji w 2017 roku, mający ułatwiać konsumentom wybór zdrowszych produktów. Skala obejmuje pięć poziomów od A (zielony – produkt najkorzystniejszy) do E (czerwony – najmniej korzystny) i opiera się na zawartości składników odżywczych. System powstał głównie w interesie francuskich producentów i sieci handlowych, dając im przewagę konkurencyjną w UE oraz możliwość strategicznego wpływu na standardy żywieniowe w Europie. Włoskie, greckie i hiszpańskie produkty, np. oliwa z oliwek czy sery, otrzymywały gorsze oceny, podczas gdy francuskie produkty mogły osiągać wyższe wyniki. Francja kontroluje własność intelektualną Nutri-Score poprzez agencję Santé Publique France, co ogranicza rozwój konkurencyjnych systemów oceny żywności w UE. Dzięki wieloletniej przewadze czasowej francuskie firmy mogły wcześniej dostosować receptury pod algorytm, zyskując istotną przewagę rynkową. System stał się przykładem protekcjonizmu gospodarczego, choć nie został jeszcze wprowadzony we wszystkich krajach Unii.

Chińskie i niemieckie panele fotowoltaiczne

Rynek paneli fotowoltaicznych w UE przejęły Chiny. W Niemczech w latach 2006–2010 sektor dynamicznie się rozwijał dzięki dotacjom i taryfom gwarantowanym. W 2013 roku UE wprowadziła wysokie cła (do 67,9 procent) i limity importu chińskich paneli, aby chronić niemieckie firmy. Choć regulacja miała wspierać niemieckich producentów, w praktyce nie przyniosła efektu. W 2017 roku obniżono cenę minimalną chińskich paneli, a w 2018 roku zrezygnowano z polityki antydumpingowej. W 2022 roku 96 procent paneli importowanych do UE pochodziło z Chin, a europejscy producenci wytwarzają jedynie kilka procent światowego zapotrzebowania.

Usługi cyfrowe

Digital Services Act (DSA) reguluje funkcjonowanie usług cyfrowych, w tym mediów społecznościowych i platform e-commerce, w celu ochrony użytkowników i zwalczania nielegalnych treści. Digital Markets Act (DMA) wprowadza zasady ograniczające dominację dużych platform i ułatwia mniejszym firmom wejście na rynek. Regulacje obejmują głównie amerykańskie firmy (Google, Apple, Meta, Amazon, Microsoft), które dominują na unijnym rynku ze względu na wielkość przychodów i liczbę użytkowników. DMA zabrania faworyzowania własnych usług i łączenia danych z różnych serwisów, a DSA wymaga eliminacji nielegalnych treści, audytów i ocen ryzyka. Regulacje miały osłabić pozycję amerykańskich gigantów i wspierać rozwój europejskich firm. Przykłady praktyczne: Apple musi dopuścić aplikacje spoza App Store (ich własnego sklepu – dop. red.), a Google nie może faworyzować własnych usług w wyszukiwarce. Jednak z analizy European Centre of Political Economy wynika, że przepisy DMA mogą skutkować obniżeniem PKB Unii o prawie 85 mld euro oraz kosztować konsumentów ponad 100 mld euro.

W latach 2019–2024 Unia Europejska przyjęła gigantyczną liczbę około 13 tysięcy aktów prawnych. Za każdą unijną regulacją stoi konkretny interes jakiegoś koncernu, branży czy kraju (także poza unijnego). Koszt zrzucany jest na konkurencję, konsumentów lub podatników. Unijne przepisy kształtują rynki, faworyzując wybrane kraje (nie tylko unijne) i przedsiębiorstwa. Analiza dziewięciu unijnych regulacji pokazuje, że wiele z nich, choć oficjalnie motywowanych ochroną środowiska, bezpieczeństwem czy zdrowiem konsumentów, w praktyce sprzyja dużym graczom, wspiera rozwój jednych branż kosztem innych lub wzmacnia strategiczną pozycję wybranych krajów UE o silnej pozycji lobbingowej. Nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem, a jest starym, zgubnym i kosztownym interwencjonizmem państwowym ubranym w nowe euroszaty i realizującym ręczne sterowanie gospodarką, który hamuje rozwój dobrobytu całej UE.

Polska bez wpływowych organizacji lobbingowych i znaczącej reprezentacji w Brukseli w większości przypadków pozostaje na straconej pozycji. Zyskują natomiast kraje, branże i bogate koncerny z doświadczeniem w lobbingu, przewagą technologiczną i dostępem do kluczowych eurokratów, co prowadzi do dalszej marginalizacji polskich interesów w unijnej legislacji. A ponieważ nie ma szans na zmiany w tym zakresie, coraz bardziej sensowną alternatywą wobec członkostwa w UE staje się polexit.

Najnowsze