Bezrobotni dotąd członkowie terrorystycznych ugrupowań, które schroniły się na terenie Afganistanu, zaczynają uaktywniać swoją działalność. Fakt, że swoje działania skierowali przeciwko personelowi chińskiemu wykonującemu różne zlecenia w strefie przygranicznej z Tadżykistanem, może świadczyć, że stoją za nimi Ujgurzy, którzy do Afganistanu uciekli z Ujgurskiego Autonomicznego Okręgu przed chińskimi represjami, wymierzonymi w islamistów i swoją świętą wojnę z Pekinem chcą prowadzić z terenu Afganistanu. Jest to z pewnością nie na rękę Kabulowi, który w Chinach chce widzieć jednego z ważniejszych partnerów. Z drugiej jednak strony eksperci sugerują, że Talibowie przygarniają pod swoje skrzydła Ujgurów, włączając ich do swojej armii i sił bezpieczeństwa. Powtarzają błędy, które popełnili Amerykanie, tworząc armię rządu obalonego przez Talibów. Ta w całości przeszła na ich stronę…
Pod koniec 2025 roku, w południowych rejonach Tadżykistanu miała miejsce seria napadów na obywateli chińskich pracujących w tej republice. W ich wyniku obywatele chińscy zostali zabici i ranni. Zostali oni zaatakowani z terytorium Afganistanu przez bojówki najprawdopodobniej Ujgurów, którzy chroniąc się przed represjami chińskich służb bezpieczeństwa, zdołali uciec z Ujgurskiego Autonomicznego Okręgu na zachodzie Chin.
Pekin uważa ich za groźnych terrorystów i zwalcza bezwzględnie na swoich przygranicznych obszarach. W Afganistanie, w górach, Ujgurzy założyli swoje bazy, z których robią zbrojne, partyzanckie wypady na Chińczyków, którzy pojawią się albo na terenach przygranicznych, albo nawet w samym Afganistanie. Cel Ujgurów jest prosty: skomplikować stosunki Kabulu z Pekinem, ograniczyć ekspansję Chin w regionie i zwracać uwagę świata, że problem prześladowań ujgurskich w Państwie Środka jest wciąż nierozwiązany. Dokonując zamachów terrorystycznych na pograniczu afgańsko-tadżyckim, Ujgurzy destabilizują je, powodując, że relacje między Duszanbe (stolica Tadżykistanu) a Kabulem wciąż są napięte. Atakując Chińczyków pracujących na terytoriach przygranicznych Tadżykistanu, używają do tego dronów, ale nie tylko. Ich małe grupki przenikają przez granicę i ostrzeliwują Chińczyków z broni maszynowej.
Chińczycy przyjechali do Tadżykistanu, żeby zrealizować wspólne tadżycko-chińskie inwestycje. Atak na chińskich inżynierów stał się dla Pekinu zupełną niespodzianką. Polecił on firmie China Road and Bridge Corporation wycofać pracowników z terenów przygranicznych. Oficjalnie Kabul potępił zamachy terrorystyczne i zapewnił Duszanbe, że zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do ich powtórzenia. Mało kto jednak w to wierzy. Świadczy o tym fakt, że Pekin polecił wycofać nie tylko swoich obywateli budujących drogi wzdłuż granicy, ale także personel firmy zajmującej się wydobyciem złota.
Incydenty w pobliżu afgańsko-tadżyckiej granicy poddały w wątpliwość sprawność tadżyckich, przygranicznych sił bezpieczeństwa. Te jednak oświadczyły, że panują nad sytuacją i by pokazać, że chcą zrobić porządek na granicy, nawiązały ściślejszą niż dotąd współpracę z Talibami. Obie strony powołały wspólne Komitety ds. Bezpieczeństwa i nawiązały regularne kontakty z pogranicznikami Afganistanu.
Pekin żąda śledztwa
Od władz Kabulu Pekin zażądał przeprowadzenia dokładnego śledztwa w sprawie zamachów terrorystycznych na jego obywateli pochodzących z terytorium Afganistanu. Jego przedstawiciel przyznał, że na terytorium Afganistanu działają różne grupy terrorystyczne, ale ani słowem nie zająknęli się o Ujgurach. Tymczasem to oni według obserwatorów stanowią główną część bojowników wszystkich terrorystycznych organizacji. Nie są zgodni tylko co do ich ilości. Jedni twierdzą, że jest ich tysiące. Inni uważają, że dziesiątki tysięcy. Jak by nie liczyć, stanowią oni poważną siłę, która ma za sobą nie tylko wojnę w Afganistanie, Pakistanie i Syrii. Jest ona wysoko zmotywowana na podjęcie nowego Dżihadu przeciwko Chinom. Ich działań, jak podkreślają komentatorzy, nikt nie jest w stanie kontrolować. Dlatego też stanowią oni długotrwałe zagrożenie dla interesów Pekinu w całym regionie.
Rządzący w Afganistanie Talibowie usiłują wziąć Ujgurów pod kontrolę, a nawet wykorzystać ich do swoich celów. Robią dokładnie to samo, co robili Amerykanie w Afganistanie, werbując Talibów do armii zainstalowanego przez siebie w Kabulu marionetkowego rządu. Czym się skończyła ta polityka, powszechnie wiadomo. Armia ta rozleciała się natychmiast, gdy Amerykanie zaczęli się wycofywać, a jej żołnierze w większości przeszli na stronę Talibów.
Koordynacyjne centrum terrorystów
Z różnych źródeł wiadomo, że co najmniej od września br. w kabulskim rejonie Szaszdarak funkcjonuje baza zagranicznych bojowników-dżihadystów. Komendantem bazy jest Suhejl Muhadżir – etniczny Ujgur, uchodźca z Ujgrurskiego Autonomicznego Okręgu w Chinach. Załogę tej bazy ma stanowić tylko 20 ludzi, ale baza ta pełni rolę centrum koordynacyjno- szkoleniowego, przeznaczonego głównie dla Ujgurów i Uzbeków. Nadzór nad nią ma sprawować naczelnik Głównego Zarządu Wywiadu – GUR Afganistanu Abalul Haka Wasika.
Jest więc bardzo prawdopodobne, że w bazie odbywają się szkolenia wywiadowców przeznaczonych dla terrorystycznych bojówek lub wywiad Afganistanu przeprowadza w nim selekcje kandydatów do własnych szeregów. Nie bez znaczenia jest też chyba fakt, że w tym samym rejonie znajduje się główna siedziba afgańskiego wywiadu. Funkcjonowanie bazy, w której pojawiają się Ujgurzy, ma budzić niezadowolenie szefa sztabu armii Talibanu Kari Fasihuddina Firata. Jest on uważany za króla prowincji Badachszan, na terenie której znajduje się baza i nie życzy sobie ponoć żadnych ujgurskich ekscesów. Ta leżąca na północy kraju prowincja graniczy bowiem z Tadżykistanem, Chinami i Pakistanem i ma strategiczne znaczenie. W niej zawsze znajdowała się większość terrorystycznej infrastruktury.
Rola armii, jak widać, jest w Afganistanie słabsza od wywiadu, bo związani z terrorystycznymi ugrupowaniami islamskimi Ujgurzy bez przeszkód poruszają się po Badachszanie, dokonując zakupów broni i materiałów wybuchowych. Bardzo cenną postacią jest Ujgur Abdur Rahman Muchadżir pełniący funkcję zastępcy szejka Zakira stojącego na czele Islamskiego Ruchu Uzbekistanu. Ma on odpowiadać za zaopatrzenie dżihadystów w północnym Afganistanie. Ich główna siedziba ma mieścić się w prowincji Bagłan, w wąwozie Karkar i zajmować powierzchnię tysiąca kilometrów kwadratowych.
Główna baza terrorystów
To w niej mają znajdować się siedziby sztabów liderów ujgurskich i uzbeckich bojowników. Tu ma stale przebywać szef „Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu” Hadżi Furkan i przywódca Islamskiego Ruchu Uzbekistanu Zakir. Tam mają również przebywać inni polowi komendanci, kluczowi dla funkcjonowania ujgurskich bojówek, np. Kari Zajd, pełniący funkcję szefa logistyki bazy.
W bazie tej mają znajdować się magazyny z bronią, warsztaty zajmujące się produkcją dronów i funkcjonować ma też specjalna szkoła przygotowująca terrorystów-samobójców. Baza ta funkcjonuje de facto legalnie i jest zaopatrywana przez Talibów. Jej adepci, zwłaszcza terroryści-samobójcy mają służyć im w realizacji politycznych celów. 74 z nich według wielu źródeł zostało skierowanych do północnego Pakistanu, by wesprzeć tamtejszych Talibów w walce z rządem. Około czterystu Ujgurów miało też zostać włączonych do przygranicznych batalionów należących do 3 Dywizji „Oman” armii Talibów. Wielu, jeżeli nie wszyscy członkowie terrorystycznych ugrupowań, brało też udział w niedawnych starciach armii Talibów z siłami pakistańskimi usiłującymi zaprowadzić porządek na granicy.
Obecnie według różnych źródeł ujgurscy bojownicy mają szykować się do przeprowadzenia operacji przeciwko Tadżykistanowi i chińskiej obecności w tym kraju. Mają one na masową skalę rozpocząć się wiosną 2026 r. Oficjalnie będą to robić na własny rachunek, ale z cichym błogosławieństwem Kabulu.