Strona głównaWiadomościŚwiatNowe, szokujące nagranie z pożaru baru w szwajcarskim kurorcie. Smartfony w akcji...

Nowe, szokujące nagranie z pożaru baru w szwajcarskim kurorcie. Smartfony w akcji zamiast ewakuacji [VIDEO]

-

- Reklama -

W sieci pojawiło się nowe nagranie z baru Le Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Widać na nim, jak ogień rozprzestrzenia się po suficie, a goście, zamiast ewakuować się, filmują pożar smartfonami i bawią się w najlepsze.

Według relacji świadków tragedia rozpoczęła się, gdy kelnerka niesiona na ramionach barmana trzymała butelki szampana ozdobione zapalonymi zimnymi ogniami. Iskry znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od sufitu pokrytego pianką akustyczną, która natychmiast zajęła się ogniem. Płomienie błyskawicznie rozprzestrzeniły się po całym lokalu.

W mediach społecznościowych pojawiło się nowe nagranie z momentu początku tragedii. Gdy ogień rozprzestrzeniał się po suficie, część gości nadal wszystko nagrywała telefonami, a inni bawili się w najlepsze.

Świadkowie relacjonują, że klub „stanął w płomieniach w ciągu około 10 sekund”.

Wśród rannych w pożarze jest Polak

Najnowsze dane mówią o co najmniej 40 ofiarach śmiertelnych i 119 rannych. komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler na konferencji prasowej przekazał, że wśród 113 zidentyfikowanych rannych jest 71 obywateli Szwajcarii, 14 Francuzów, 11 Włochów, czterech Serbów, Bośniak, Polak, Portugalczyk, Belg i Luksemburczyk.

Informację o rannym Polaku potwierdził rzecznik MSZ. Maciej Wewiór powiedział, że ranna osoba to mężczyzna, który jest hospitalizowany w Szwajcarii i znajduje się pod opieką rodziny.

Na konferencji prasowej w mieście Sion, w pobliżu Crans-Montany, szef władz kantonu Valais Mathias Reynard zapowiedział, że ok. 50 osób rannych będzie leczonych poza granicami Szwajcarii.

Przesłuchano właścicieli baru

Najnowsze informacje przekazała też prowadząca śledztwo w sprawie pożaru prokurator kantonalna Beatrice Pilloud. Poinformowała, że przesłuchano już dwójkę właścicieli baru – francuska para, która kupiła lokal w 2015 roku.

Rozważane są wszystkie możliwości, żadna nie jest pomijana. Wszystko wskazuje jednak na to, że pożar wybuchł od ogni bengalskich, przymocowanych do butelek z szampanem i trzymanych zbyt blisko sufitu. Od tego momentu wszystko zaczęło się palić, nastąpił bardzo gwałtowny i rozległy pożar – powiedziała.

Pilloud zapowiedziała, że kolejny etap śledztwa obejmie takie aspekty, jak ocena, czy bar spełniał przepisy bezpieczeństwa pożarowego, wcześniejsze remonty lokalu, dostępność odpowiednich systemów gaśniczych oraz ustalenie, czy drzwi wyjściowe spełniały normy.

Podkreśliła, że wszystkie podane do tej pory liczby dotyczące zmarłych i rannych nie są ostateczne.

Pilloud przekazała, że nikomu nie postawiono na razie zarzutów w tej sprawie. – Śledztwo będzie nadal koncentrować się na pracach prowadzonych w barze, zezwoleniach na prowadzenie lokalu, środkach bezpieczeństwa, liczbie osób obecnych na miejscu oraz drogach ewakuacyjnych – wyjaśniła.

„Zobaczyłem płonących ludzi. Palili się od stóp do głów”. Przerażająca relacja świadka pożaru w szwajcarskim kurorcie [VIDEO]

Źródło:PAP/nczas.info

Najnowsze