Strona głównaWiadomościPolskaGrok rozbiera do bikini. Minister pisze do prezydenta. Chcą udawać, że kontrolują...

Grok rozbiera do bikini. Minister pisze do prezydenta. Chcą udawać, że kontrolują AI i Internet

-

- Reklama -

W mediach głośno jest o aferze dotyczącej zdolności sztucznej inteligencji. Niestety, media nie poruszają problemu, tylko skupiają się na jednym modelu należącym do Elona Muska. Chodzi o przerabianie w chwilę zdjęć ludzi w sieci na skąpy strój. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwrócił się w tej sprawie do prezydenta Karola Nawrockiego.

Na X pojawił się popularny trend przerabiania opublikowanych zdjęć różnych ludzi na wersję w stroju w bikini. Jest to coraz powszechniej i łatwiej dostępna funkcja w Internecie dzięki sztucznej inteligencji.

Media jednak skupiają się tylko na „problemie” Groka, sztucznej inteligencji od Elona Muska. Najpewniej jest to spowodowane tym, że Elon Musk jak i władze USA krytycznie wypowiada się na temat polityki UE i podważa jej ideologiczne, kruche podstawy uderzające w wolność.

Faktem jest, że narzędzia AI obecnie dają niespotykane wcześniej możliwości, które można wykorzystać twórczo jak i do czynienia krzywdy. Nie odpowiada jednak za to tylko Grok i Musk, lecz jest to związane z nową technologią.

Grok, podobnie jak inne podobne modele AI dostępne powszechnie w Internecie przerabia zdjęcia bez wyraźnej, oddzielnej zgody ich właścicieli czy też bez zgody osób znajdujących się na zdjęciu tak, by były ubrane w bikini czy inny skąpy strój.

W związku z tą sprawą minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski napisał, że „niekontrolowana AI szaleje i wyrządza coraz większe szkody”.

„Grok znów, z inspiracji Elona Muska testuje, jakie granice może przekroczyć” – przekonywał.

„Nie ma zgody na bezkarne łamanie prawa i tworzenie przez AI treści nielegalnych, niszczących ludzi i psychikę” – napisał dalej minister Gawkowski i dodał, że „to że system obraża, promuje treści seksualne i narusza godność to wina zarządzania oraz braku zasad etycznych platformy”.

Następnie przekonywał, że są gotowe narzędzia do walki z takimi treściami w Internecie.

„Przyjął je polski parlament i dziś leżą na biurku prezydenta RP. Wzywam prezydenta Nawrockiego do jak najszybszego podpisania ustawy o usługach cyfrowych, a dzięki temu usuwanie nielegalnych treści będzie łatwiejsze” – zaapelował minister Gawkowski.

Należy podkreślić, że to wszystko nieprawda. Można oczywiście wprowadzić cenzurę obecnie używanej sieci o nazwie Internet, ale może spowodować to masowe przejście ludzi do innych sieci, które obecnie nazywa się mrocznym określeniem „darknet”. Wygląda to raczej tak, że rząd korzystając z afery z popularnym serwisem społecznościowym, chce wprowadzić cenzurę oraz przy okazji kontrolę internautów.

Tymczasem problem nie zniknie, a faktycznie jest się z czym mierzyć. Podobne funkcje, które pozwalają nie tylko ubierać ludzi w dostępnych publicznie zdjęciach w skąpe stroje, ale w ogóle przerabiać ich na całkowicie nagą wersję, są również powszechnie dostępne. Koszt przeróbki jednego takiego zdjęcia, jak wskazują eksperci, nie wynosi nawet jednego dolara.

Jednak zamiast jakiejś sensownej dyskusji nad tym, jak radzić sobie w drastycznie zmieniających się warunkach technologicznych i społecznych, lewica chce narzucić przepisy, by udawać, że ma cokolwiek pod kontrolą.

Najnowsze