Strona głównaWiadomościŚwiat"Śnieżny raj zamienił się w piekło". Kilkadziesiąt osób nie żyje. Ponad setka...

„Śnieżny raj zamienił się w piekło”. Kilkadziesiąt osób nie żyje. Ponad setka jest rannych

-

- Reklama -

„Piekło w raju na śniegu” – tak piątkowa włoska prasa pisze o tragedii w barze w noc sylwestrową w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, gdzie w pożarze zginęło 47 osób, a 115 zostało rannych. Wśród zaginionych jest sześciu Włochów, a 13 jest rannych.

„Corriere della Sera” podkreśla, że Szwajcaria jest w szoku po tym, gdy „śnieżny raj zamienił się w piekło”. Jak zaznaczył dziennik, pożar w barze Le Constellation był tak katastrofalny, jak zarazem absurdalny.

„W obecnej chwili nie ma dla niego wytłumaczenia z wyjątkiem krytycznego stanu systemu bezpieczeństwa, który powinien do tego nie dopuścić, zakładając, że w ogóle tam był” – stwierdziła gazeta. Zwróciła uwagę na to, że wśród osób uważanych za zaginione w zgliszczach jest sześciu Włochów, głównie z rejonu Mediolanu.

Ekskluzywny kurort w Alpach szwajcarskich to popularny wśród młodych Włochów cel zimowych wyjazdów. To także luksusowe miejsce wypoczynku osobistości ze świata biznesu, kultury i rozrywki, gdzie niegdyś było wiele sanatoriów.

Bardzo popularny, jak dodano, był także bar, w którym doszło do tragedii. Mediolańska gazeta odnotowała, że wiele osób stało w sylwestrowy wieczór w kolejce przed lokalem w nadziei, że zwolni się jakiś stolik. Brak miejsc uratował tych, którzy się nie doczekali – zauważa „Corriere della Sera”.

Dziennik zamieszcza relacje mieszkańców miejscowości i turystów, którzy widzieli dramatyczne próby ucieczki z płonącego lokalu. Jak opowiedzieli, wiele osób bezskutecznie starało się wydostać, próbując sforsować szyby.

Zabójcze, jak zaznaczono, okazał się niski sufit w barze na dole, a także wąskie schody jako jedyna droga ucieczki.

Dziennik poinformował, że w stan najwyższej gotowości postawiona została służba zdrowia w Mediolanie. Niektórych poparzonych Włochów przetransportowano śmigłowcami do tamtejszego szpitala Niguarda.

„La Repubblica” wiele miejsca poświęciła przyczynom pożaru, który – jak wyjaśniła – został wzniecony prawdopodobnie przez zlekceważoną iskrę z zimnych ogni na butelkach z napojami przeznaczonymi do toastu.

Według rzymskiej gazety iskra stała się zabójczynią młodych ludzi, zaś bar zamienił się w pułapkę, klatkę, w której ludzie płonęli żywcem. Szczątki ofiar są nierozpoznawalne.

„La Stampa” napisała w relacji o „noworocznej apokalipsie”. Na łamach dziennika młodzi Włosi opowiedzieli, że widzieli, jak płonęli ich przyjaciele. Podkreślono także, że zrozpaczeni rodzice młodych Włochów szukają informacji o swoich zaginionych dzieciach.

Najnowsze