Donald Tusk publicznie poskarżył się, że Karol Nawrocki nie odbiera od niego telefonu i nie odpowiada na próby współpracy w sprawach polityki zagranicznej. Prezydent właśnie odpowiedział. Wersje wzajemnie się wykluczają, więc ktoś tutaj po prostu kłamie.
W połowie grudnia Tusk podczas jednego z briefingów żalił się dziennikarzom, że Nawrocki nie odbiera od niego telefonu i nie odpowiada na próby współpracy w sprawach polityki zagranicznej.
Dodał, że przestał podejmować próby kontaktu z Pałacem Prezydenckim, ponieważ „nie przynosiło to rezultatów”.
– Od wielu tygodni nie ma właściwie żadnej reakcji. Włącznie z nieodbieraniem telefonu, więc przykro mi, że ktoś przekonał, bo początki były nie najgorsze, muszę powiedzieć. Przynajmniej prezydent odpowiadał na SMS-y. Szkoda, bo to mi nie chodzi o towarzyskie przyjemności. Ja mam co robić, znaczy nie mam wolnego czasu, ale jeśli już, to mam co robić – mówił Tusk.
Na twierdzenia Tuska zareagował najpierw szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Powiedział, że nie ma wiedzy o nieodbieraniu telefonu przez prezydenta i przekonywał, że „jeżeli premier chciał się spotkać z prezydentem, to spotkał się następnego dnia”.
Teraz do zarzutów premiera odniósł się sam Nawrocki.
– To akurat dość zabawna sytuacja, bo gdy o tym przeczytałem, od razu sprawdziłem, czy premier rzeczywiście do mnie dzwonił. Nie dzwonił, więc faktycznie nie odebrałem telefonu – odpowiedział krótko na łamach „Gościa Niedzielnego” prezydent.