Komisja Europejska szykuje się do cenzury filmików generowanych przez AI na TikToku, które wzywają do Polexitu. Apel o podjęcie działań wystosował do KE pod koniec grudnia wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
Standerski przekonywał w liście, że treści te rzekomo „noszą znamiona skoordynowanej kampanii dezinformacyjnej” i „stanowią zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa informacyjnego oraz integralności procesów demokratycznych w Polsce i całej Unii Europejskiej”.
Wezwał Brukselę do wszczęcia postępowania i podjęcia działań nadzorczych w sprawie TikToka.
„Komisja zbada zgodność generowanych treści na TikToku z unijnym prawem” – ustaliło RMF FM.
– Służby Komisji Europejskiej skontaktują się teraz z polskimi władzami, aby uzyskać więcej szczegółów i ocenić fakty w celu weryfikacji zgodności z unijną ustawą o usługach cyfrowych (DSA) – przekazała rzecznik KE Eva Hrncirova.
Jak twierdziła, „zgodnie z tą ustawą bardzo duże platformy internetowe, w tym TikTok, muszą oceniać wszystkie ryzyka wynikające z ich usług”.
– Dotyczy to również ryzyka związanego ze sztuczną inteligencją – mówiła Hrncirova.
Dodała, że KE „aktywnie monitoruje przestrzeganie przez TikToka unijnej ustawy cyfrowej”. Przypomniała też, że w marcu 2024 roku żądała od platform internetowych, w tym Tik-Toka, informacji „na temat środków podjętych w celu przeciwdziałania ryzyku związanemu ze sztuczną inteligencją”.
Rzecznik warszawskiego rządu Adam Szłapka oczywiście już zadeklarował, że bez cienia wątpliwości jest to „rosyjska dezinformacja”.
– Prezentowana narracja jest całkowicie sprzeczna z interesem Polski, a w pełni zgodna z interesem rosyjskim – przekonywał.
Jego zdaniem, w nagraniach można też usłyszeć „charakterystyczną rosyjską składnię”.
Wszystko szyte pod algorytm i skrypty pro #Polexit made by AI pic.twitter.com/6t9NmhJBFc
— Res Futura Data House (@Polityka_wSieci) December 28, 2025