Porozumienie pokojowe między Armenią a Azerbejdżanem zostało już uzgodnione i zapięte na ostatni guzik. Nie zostało tylko ogłoszone miejsce, w którym porozumienie to zostanie podpisane, a także, kiedy zostanie ono potwierdzone podpisami przywódców obu krajów. Minister Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu Dżejhun Bajramow stwierdził, że ocenia całą rzecz optymistycznie.
Według niego zostanie ona sfinalizowana w 2026 r. Nie wyklucza jednak, że w mogą wtrącić się państwa trzecie, co może opóźnić sprawę. Podpisanie porozumienia według niego będzie jednak dopiero początkiem procesu normalizacji wzajemnych stosunków. W Erywaniu nieoficjalnie mówi się, że porozumienie można by podpisać w każdej chwili, tylko Azerbejdżan naciska, żeby Armenia wypełniła szereg dodatkowych warunków, w tym zmieniła swoją konstytucję. To jednak może jeszcze potrwać nawet kilka miesięcy.
Pokojowe porozumienie między Armenią a Azerbejdżanem zostało wynegocjowane. Konflikt, który zaczął się między obydwoma krajami w końcu lat osiemdziesiątych, gdy były jeszcze radzieckimi republikami, może się wreszcie zakończyć. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Armenii ogłosił, że jego kraj jest gotowy do rozpoczęcia z Azerbejdżanem konsultacji w sprawie ustalenia terminu i miejsca podpisania traktatu pokojowego. Na razie wiadomo tylko, że składa się on z 17 punktów, ale co one zawierają, tego nie ujawniono.
Zawarciu porozumienia przeszkadzały dwie kwestie. Azerbejdżan nalegał, by obie strony zrezygnowały z kierowania spraw do sądu o odszkodowania, a także, by na wspólnej granicy nie były rozmieszczane siły zbrojne państw trzecich.
Azerbejdżan obecnie ma nalegać, by przed podpisaniem traktatu pokojowego Armenia zmieniła swoją konstytucję. Odwołuje się ona bowiem do Deklaracji Niepodległości z 1990 r., uznającej Nagorny Karabach za część Armenii. Władze Azerbejdżanu uważają, że dopóki odwołanie będzie umieszczone w konstytucji Armenii, to jej mieszkańcy będą mieli terytorialne pretensje pod adresem Azerbejdżanu.
Dla premiera Armenii Nikola Paszyniana jest to sprawa trudna. Według badań socjologicznych około 30 proc. mieszkańców republiki jest przeciwnych zmianie konstytucji. Nie poprą więc jej zmian w ewentualnym referendum, ani też nie uznają traktatu pokojowego. Paszynian stara się przekonać ziomków, by zapomnieli o Nagornym Karabachu i pogodzili się z jego utratą już na zawsze. Wezwał on wszystkich członków i zwolenników „Ruchu na Rzecz Karabachu”, by zaprzestali działalności. Jego zdaniem nie ma już mowy o tym, by byli mieszkańcy Karabachu mogli do niego wrócić.
Byliby zagrożeniem dla pokoju
Uważa on, że gdyby tak się stało, to byliby oni zagrożeniem dla pokoju. Według niego cała sprawa wróciłaby do punktu wyjścia. Wezwał wszystkich Ormian, którzy przecież żyją na całym świecie, by przestali wysuwać postulat przyłączenia Nagorno Karabachu do Armenii.
Paszynian stara się przekonać mieszkańców republiki, że dla zawarcia pokoju z Azerbejdżanem nie ma żadnej alternatywy. Pokój może bowiem przynieść Armenii wielorakie korzyści. Zdaniem obserwatorów Paszynian stara się zachowywać bardzo dyplomatycznie, by nie dawać azerskiej propagandzie argumentów do ręki. Zdaje sobie bowiem sprawę, że wrogość między Azerami a Ormianami jest tak wielka, że zawarcie traktatu pokojowego między obydwoma stronami zmieni we wzajemnych kontaktach niewiele. Nie tyle nieufność, ale nienawiść pielęgnowana przez obie strony są ogromną przeszkodą. Paszynianowi utrudnia też fakt, że Azerbejdżan co rusz przypomina, że to on zwyciężył w wojnie i dalej podsyca antyormiańskie resentymenty. Jak bowiem można zdefiniować defiladę wojskową w Baku w piątą rocznicę odzyskania przez Azerbejdżan Nagorno Karabachu, czyli błyskotliwego zwycięstwa Azerbejdżanu nad Armenią. Defilada ta odbyła się na centralnym placu azerskiej stolicy i była pokazem siły. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew chciał pokazać wszystkim zainteresowanym, że od czasu zwycięstwa sprzed pięciu lat siła militarna Azerbejdżanu jeszcze bardziej wzrosła. Nie odbierał jej też tylko sam Ilham Alijew. Na honorowej trybunie towarzyszyli mu prezydent Turcji Recep Taip Erdogan i premier Pakistanu Muhammad Szehbaz Szarif.
Erdogan postawił kropkę!
Na defiladzie były zaprezentowane wozy bojowe Vaag, samochody przeznaczone do ewakuacji rannych „Kobra-2”, mobilny bojowy kompleks „Viking”, morski dron-kamikadze „Kaira”, rakietowe kompleksy Ice Breaker i Predator Hawk. Defilada zakończyła się pokazem sił lotniczych Azerbejdżanu. Kropkę nad i postawił prezydent Turcji Recep Taip Erdogan. Eskadra tureckich F-16 przypomniała, że Azerbejdżan i Turcję łączy sojusz wojskowy i ten może zawsze na niego liczyć.
Paszynian doskonale zdaje sobie sprawę z roli Turcji w regionie. Podkreśla więc, że nawiązanie przez Armenię stosunków dyplomatycznych z Turcją jest tylko kwestią czasu.
Armenia chce się wpisać w regionalny układ i wyciągać korzyści ze swego tranzytowego położenia między Turcją a Azerbejdżanem, a także między Iranem, Gruzją i dalej Rosją.
Baku nalega, by jak najszybciej przed podpisaniem porozumienia pokojowego został uruchomiony tzw. Zangezurski Korytarz Transportowy, którego funkcjonowanie nie zostało włączone do porozumienia. Baku, dążąc do otwarcia korytarza, powołuje się na porozumienie o przerwaniu walk między Armenią a Azerbejdżanem, zawarte pod patronatem Rosji. Przewidywało on, że Armenia „zagwarantuje bezpieczeństwo transportowego połączenia między zachodnimi rejonami Azerbejdżanu i Nachiczewańską Autonomiczną Republiką, a kontrolę nad transportami będzie sprawować służba graniczna Rosji. Armenia tego punktu nie wykonała. Zaproponowała swój własny pod nazwą „Skrzyżowanie pokoju”. Eliminowało ono z gry Rosję. Cała infrastruktura transportowa miała pozostawać pod jurysdykcją tych krajów, do których należała. Ilham Alijew propozycję Paszyniana potraktował chłodno. Powiedział, że bez jego zgody propozycja ta ma wartość świstka papieru.
Wszystko to wskazuje, że mimo osiągniętego porozumienia w kwestii pokoju sprzeczności między obydwoma państwami do pokonania jest jeszcze wiele. Obserwatorzy zalecają więc zachowanie umiarkowanego optymizmu w przewidywaniu dalszego scenariusza wydarzeń.

