Całkowita likwidacja podatków dochodowych, automatyzacja poboru danin przez banki i odesłanie księgowych do lamusa. Podczas XVII Konferencji Prawicy Wolnościowej Jacek Wilk przedstawił propozycję radykalnej reformy systemu fiskalnego. – Mój projekt ustawy likwiduje kilkanaście istniejących podatków za jednym zamachem – przekonywał polityk Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Według Wilka najlepszym rozwiązaniem ma być koncepcja oparta na powszechnym podatku obrotowym od transferów pieniężnych. Polityk proponuje, aby opodatkowanie następowało w momencie zapłaty za towar, usługę, przy przelewaniu pensji czy pożyczki.
Kluczowym założeniem reformy jest automatyzacja. Skoro ponad 90 proc. transakcji odbywa się dziś elektronicznie, rolę poborcy podatkowego miałyby przejąć systemy bankowe i operatorzy płatności. Wilk zaznaczył, że nie chodzi o likwidację gotówki, którą można byłoby obracać dowolnie, bez żadnych limitów.
– A więc system operatorów, który dokonuje tego transferu, czy to jest bank, czy to jest jakiś operator naszych płatności innych elektronicznych (…) w tym momencie dokonuje potrącenia. I tu jest uwaga: wysokość podatku to pół procenta tej wartości – tłumaczył Wilk.
Według szacunków autora projektu, tak skonstruowany system – przy założeniu powszechności i braku wyjątków – przyniósłby budżetowi około 200 miliardów złotych rocznie. Do tego dochodziłyby wpływy z podatku VAT, który ze względu na obecność Polski w Unii Europejskiej musiałby zostać zachowany (Wilk proponuje jednolitą stawkę 15 proc.).
Uderzenie w wyprowadzanie zysków
Wilk podkreślał, że niska stawka 0,5 proc. ma sens tylko wtedy, gdy podatek będzie absolutnie powszechny. Ma to ukrócić praktyki wielkich korporacji, które obecnie stosują agresywną optymalizację podatkową.
– Umówmy się, raczej korporacje to w Polsce za bardzo podatków nie płacą. A więc od każdego transferu, w tym tego idącego też za granicę, który jest teraz wyprowadzany tak naprawdę w Polsce, od każdego jednego, dokonuje się potrącenia, poprania podatków w wysokości 0,5%. I to się dokonuje co do zasady, tak jak powiedziałem, automatycznie – wskazywał prelegent XVII Konferencji Prawicy Wolnościowej.
Dotyczyłoby to również transakcji gotówkowych, choć Wilk przyznał, że stanowią one margines obrotu. W takim przypadku obowiązek odprowadzenia 0,5 proc. spoczywałby bezpośrednio na podatniku.
Koniec ery księgowych i doradców podatkowych
Najbardziej rewolucyjnym skutkiem wprowadzenia „podatku transferowego” miałaby być całkowita likwidacja biurokracji po stronie przedsiębiorców. Zniknęłaby konieczność prowadzenia skomplikowanych ksiąg rachunkowych na potrzeby fiskusa, a zawód doradcy podatkowego stałby się zbędny.
– Nowy system powoduje, proszę Państwa, że nie potrzebuje się, co do zasady, żadnych doradców podatkowych. Żadnej szczególnej księgowości podatkowej. W razie kontroli cała Wasza historia, cała Wasza dokumentacja podatkowa, cała Wasza ewidencja podatkowa, to jest historia rachunku bankowego, na którym widać potrącenie kwot 0,5%. A więc nie potrzebujecie żadnej księgowości podatkowej, wyobrażacie sobie? Co do zasady, ten podatek płaci się sam – przekonywał.
Istotną zmianą systemową ma być również przejście z zasady memoriałowej na kasową. Obecnie przedsiębiorcy często muszą odprowadzać podatki (VAT, dochodowy) od wystawionej faktury, nawet jeśli nie otrzymali jeszcze za nią zapłaty. W systemie proponowanym przez Wilka podatek pojawia się tylko wtedy, gdy pojawiają się realne pieniądze.
– Jest przepływ realny, jest podatek. Nie ma przepływów, nie ma podatku, więc nie da się zniszczyć podatnika tym, że się mu naliczy podatek od czegoś, co powinien dostać, a nie dostał – argumentował polityk.
Proponowana reforma jest rozwinięciem koncepcji podatku przychodowego promowanej od lat przez Centrum im. Adama Smitha, jednak idzie o krok dalej – opodatkowuje nie tylko przychód, ale każdy transfer kapitału, co pozwala na drastyczne obniżenie stawki do poziomu 0,5 proc. Jako dowód na wykonalność techniczną takiego rozwiązania, Wilk przywołał funkcjonujący w Polsce „podatek Belki”, który jest pobierany przez banki w sposób automatyczny od zysków kapitałowych.

