Strona głównaWiadomościPolitykaKomunistyczny aparatczyk zabrał głos. W kontekście Nawrockiego mówił o "laniu gazetą po...

Komunistyczny aparatczyk zabrał głos. W kontekście Nawrockiego mówił o „laniu gazetą po nosie”

-

- Reklama -

Wskrzeszony politycznie przez Włodzimierza Czarzastego komunistyczny aparatczyk Marek Siwiec już zapowiada konflikt z Pałacem Prezydenckim Karola Nawrockiego. W wywiadzie dla TOK FM nowy szef Kancelarii Sejmu ostrzegł, że najbliższe lata nie będą czasem harmonijnej współpracy, a Sejm gotowy jest stawić zdecydowany opór działaniom prezydenta. 

Jeśli ktoś liczy na to, że najbliższe lata to będzie czas wysyłania sobie całusków, gołąbków czy serduszek do Pałacu Prezydenckiego, to mogę zagwarantować, że Sejm będzie dawał bardzo mocny opór – zadeklarował Siwiec w „Poranku TOK FM”.

- Reklama -XVII Konferencja Prawicy Wolnościowej

Powtórzył przy tym klasyczny podział utrwalany przez tzw. uśmiechniętą ekipę, jakoby oni byli „świątynią demokracji”, a działania Nawrockiego rzekomo „rozwalają system demokratyczny”.​

Siwiec, wg dokumentów IPN zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Jerzy”, oburzył się na decyzję Nawrockiego o wstrzymaniu nominacji dla oficerów. W tym kontekście przypomniał czasy współpracy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – u którego był m.in. szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego – z rządem Jerzego Buzka.

- Prośba o wsparcie -

To była czyściuteńka prawica, powiedziałbym: koszerna, bardzo elegancka. I co, czy były kłopoty? Brak nominacji? Czy ktoś komuś nie dawał orderu, choć na to zasłużył? Wtedy była odpowiedzialność za państwo – stwierdził.​

Zaskakujące porównanie z tresowaniem psów

Marek Siwiec zapewnił, że Sejm nie ma problemu z dogadaniem się z prezydentem, ale pod jednym warunkiem, „że nie będziemy, za przeproszeniem, dostawać za każdym razem w twarz”. W tym kontekście polityk użył kontrowersyjnego porównania z dziedziny tresowania zwierząt.

Czym innym jest perswazja z małym zwierzątkiem, psem – jestem psiarzem akurat – 'nie rób tego’. Psy małe robią czasami niefajne rzeczy, można je nauczyć. A czym innym jest po prostu lanie go gazetą po nosie – mówił Siwiec.​

Ja mam takie wrażenie, że w dużym pałacu (prezydenckim – red.) im się bardzo podoba takie lanie gazetą po nosie. Oczywiście raz można udawać, że to jest błąd przy pracy, drugi raz będziemy się dziwić. A za trzecim razem oddamy. No i tyle. I może oni wtedy pomyślą, czy to warto – dodał komunistyczny aparatczyk.

Najnowsze