Strona głównaWiadomościPolskaMiało być eko, a wyszło jak zwykle. Kontenery PCK znikają, bo dzięki...

Miało być eko, a wyszło jak zwykle. Kontenery PCK znikają, bo dzięki nowym przepisom zamieniły się w śmietniki

-

- Reklama -

W tym roku weszły w życie kolejne przepisy dotyczące śmieci, które teoretycznie miały poprawić wszystkim warunki życia, a które w praktyce – jak zwykle socjalizm i ręczne sterowanie wszystkim przez urzędasów – życie utrudniły. W wyniku wielkiego zaśmiecenia z polskich miast znikną kontenery PCK. – Nagle 70 proc. odzieży w kontenerach to są śmieci – powiedziano redakcji money.pl w PCK.

W tym roku weszły w życie kolejne przepisy o selektywnej zbiórce odpadów tekstylnych, odzieży i obuwia. Prawo zakazuje wrzucania tych rzeczy do zbiorników na odpady zmieszane.

„Za zbieranie tekstyliów odpowiadają gminy, które na swoim terenie muszą udostępnić przynajmniej jeden PSZOK (Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych). Właśnie tam mieszkańcy mają dostarczać stare ubrania, koce, firany, buty czy dziurawe skarpety. W niektórych miastach działają też mobilne PSZOK-i lub SZOT-y, czyli Samochody Zbierające Odzież i Tekstylia” – wyjaśnia money.pl.

W praktyce, nie ma po prostu możliwości, by przepisy realizować w sensowny sposób. W samym tylko Wrocławiu miesięcznie do PSZOK-ów trafia 6 ton tekstyliów, czyli ponad 70 ton rocznie. Wielu ekspertów ostrzegało, że absurdalne przepisy sprawią, że kontenery PCK i inne znane mieszkańcom staną się śmietniskami z ubraniami.

- Prośba o wsparcie -

Wesprzyj wolne słowo. Postaw kawę nczas.info za:

„I tak też się dzieje” – podkreśla money.pl.

„W Płocku PSZOK mieści się w oddalonych o ponad 10 km od miasta Kobiernikach. Część mieszkańców oceniła, że to za daleko, więc wyrzucają stare tekstylia do kontenerów, które szybko się przepełniają. Wokół zaczęły powstawać góry śmieci” – czytamy.

Gmina w tym przypadku uruchomiła mobilny punkt zbiórki odpadów. Będzie odbierał do 8 października tekstylia na wybranych osiedlach według ustalonego harmonogramu.

Jest to jednak nadal poważne utrudnianie ludziom życia. A i nie każda – właściwie to prawie żadna – gmina uruchomi taki program.

„Także w Suwałkach PSZOK znajduje się w oddaleniu od centrum, przy obwodnicy miasta. Dlatego część mieszkańców napisała petycję do władz, żeby ustawiono nowe kontenery na osiedlach” – czytamy.

– Petycja wpłynęła do ratusza kilka dni temu. Musimy ją przeanalizować, ale w wiatach raczej nie ma miejsca na kolejne kosze. Na PSZOK-u nie ma wielkiego ruchu. Nie widzimy tekstyliów we frakcji zmieszanej, mieszkańcy korzystali z PCK lub odbieraliśmy ubrania razem z odpadami wielkogabarytowymi – przekazał naczelnik Wydziału Obsługi Prezydenta, Komunikacji Społecznej i Promocji w Suwałkach Kamil Sznel.

Wiaty śmietnikowe nie mają dostawianych pojemników, ponieważ – jak twierdzą gminy – nie jest to ekonomicznie opłacalne.

„Ponadto w wielu nie ma nawet miejsca na dodatkowy duży pojemnik” – zwraca uwagę money.pl.

„Jeszcze w grudniu 2024 r. w Suwałkach stało 86 kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża. Do końca października zostaną jednak usunięte z polskich ulic. Powodem jest wypowiedzenie umowy przez firmę Wtórpol, która odpowiadała za logistykę i sprzedaż zbieranych tekstyliów – dochód przekazywano na rzecz PCK” – zaznaczono.

W oświadczeniu opublikowanym przez PCK czytamy, że „powodem zakończenia współpracy, podawanym przez operatora, są zmiany w prawie, które weszły w życie z początkiem 2025 roku, wpływające na sposób klasyfikowania i gospodarowania tekstyliami”.

„W jego ocenie zmiany te doprowadziły do pogorszenia jakości odzieży zbieranej do kontenerów i znacznego wzrostu kosztów jej utylizacji” – zaznaczono.

Korneliusz Moczko z krakowskiego PCK potwierdził, że kontenery na PCK stały się śmietnikami.

– Rok temu w kontenerach mieliśmy 20-30 proc. nienadających się do powtórnego użytku czy przetworzenia tkanin. Teraz do utylizacji nadaje się 70 proc., a PSZOK-i podniosły ceny utylizacji. Zdarzały się przypadki wzrostu cen za tonę z 800 do 1500 zł. Z kontenerów wyciągaliśmy wózki dziecięce, opony i nawet ubrania z metkami ze sklepu z odzieżą używaną, która nie nadawała się do sprzedaży – powiedział redakcji Moczko.

Samorządy krytykują unijną dyrektywę, która narzuca ludziom kolejną segregację, tym razem tekstyliów.

– Zebrane odpady muszą trafić do spalarni lub zostaną użyte jako paliwo alternatywne w cementowni. Branża odzieżowa jest w niechlubnej czołówce najbardziej szkodliwych dla środowiska, pochłaniających najwięcej zasobów wody i generujących wielkie ilości odpadów. Ogólne założenie zmian w dyrektywie odpadowej jest takie, by większą odpowiedzialność za los odpadów tekstylnych ponosili ci, którzy je produkują i sprzedają – powiedział Konrad Kozłowski z płockiego magistratu i ocenił, że ustawa powinna nakazać producentom odzieży i tekstyliów współfinansowanie w zagospodarowaniu powstałych odpadów.

To zaś oznaczałoby znowu podniesienie cen ludziom kupującym ubrania i tekstylia.

– Dopiero jak będzie wprowadzony ROP (rozszerzona odpowiedzialność producenta – red.) i rozwiną się w Polsce możliwości przerobowe instalacji do recyklingu odzieży i tekstyliów (obecnie tylko 1 proc. takich odpadów można odzyskać), cała ta selektywna zbiórka będzie uzasadniona – ocenił Kozłowski.

Najnowsze