Europoseł Grzegorz Braun w wywiadzie dla „Do Rzeczy” ostro skrytykował działania Unii Europejskiej wobec Marine Le Pen, określając je jako przejaw „ostentacyjnego totalniactwa”
Uśmiechnięta demokracja walcząca w wydaniu eurokołchozowym – tak Grzegorz Braun skomentował uniemożliwienie startu we francuskich wyborach prezydenckich prawicowej polityk Marine Le Pen.
W rozmowie z „Do Rzeczy” Braun zwrócił uwagę na powtarzający się mechanizm ograniczania demokracji w krajach członkowskich UE.
– To, co przećwiczono na Rumunach, to teraz twórczo rozwinięto wobec Francuzów i myślę, że Polska nie czeka, ale już jest poddana takiemu sterowaniu percepcją i odgórnemu zarządzaniu – stwierdził polityk.
Lider Konfederacji Korony Polskiej przypomniał również o zapowiedziach dotyczących organizacji „brukselskiego okrągłego stołu” na temat deficytów demokracji w Polsce. – Nawet jeśli to się nie ziści, to trwa operacja strategicznego zarządzania percepcją Polaków – ocenił.
Pytany o odbiór w Parlamencie Europejskim decyzji o zabronieniu startu Marine Le Pen w wyborach, Braun nie krył swojego krytycznego stanowiska.
– Tutaj to nikogo już specjalnie nie zaskakuje, nie dziwi. Wszyscy to widzą, jedni wspierają, drudzy bezsilnie znoszą. Eurokołchoz wszedł w fazę ostentacyjnego totalniactwa. Eurokołchoz idzie na wojnę – zewnętrznie i wewnętrznie nominuje wrogów – powiedział polski poseł do Parlamentu Europejskiego.