Wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji Krzysztof Bosak ocenił w środę, że rozporządzenie ws. czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o azyl jest „działaniem pozorowanym” ze strony rządu. Jego zdaniem, jeżeli rząd chciałby wprowadzić skuteczne przepisy, zdefiniowałby je szerzej.
Od zeszłego czwartku na granicy państwowej z Białorusią obowiązuje rozporządzenie ws. czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Ograniczenie prawa do azylu będzie obowiązywać przez 60 dni.
Bosak mówił na konferencji prasowej w Sejmie, że wydane przez rząd rozporządzenie o zawieszeniu wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej ogranicza się wyłącznie do samej granicy państwowej, która – na mocy ustawy o ochronie granic – definiowana jest jako „powierzchnia pionowa przechodząca przez linię graniczną, oddzielająca terytorium państwa polskiego od terytoriów innych państw i od morza pełnego”.
Zdaniem Bosaka, „wystarczy więc zrobić jeden krok na drugą stronę i już się nie jest w tym miejscu, w którym zawieszone jest składanie wniosków o azyl”.
Poseł Konfederacji ocenił, że jeżeli rząd chciałby przyjąć skuteczne przepisy w tym zakresie, powinien był je zdefiniować szerzej, ujmując co najmniej „zdefiniowane w ustawie o ochronie granic pas drogi granicznej oraz strefę nadgraniczną”.
Zgodnie z ustawą pasem drogi granicznej jest obszar o szerokości 15 metrów od linii granicy państwowej, strefa nadgraniczna zaś obejmuje cały obszar gmin do niej przyległych.
Bosak odniósł się też do wpisu wiceministra MSWiA Macieja Duszczyka, który pisał w niedzielę, że „wbrew informacjom podawanym przez posłów Konfederacji i PiS rozporządzenie o zawieszeniu prawa do azylu działa bardzo dobrze, a Straż Graniczna nie przyjmuje wniosków o ochronę międzynarodową”. Duszczyk dodał, że podstawa prawna jest bardzo jasna i nie ma problemu z jej interpretacją.
Zdaniem Bosaka, za czasów rządów PiS, Straż Graniczna „też nie przyjmowała wniosków o azyl, jak nie chciała”, a podobne rozporządzenie nie było wówczas potrzebne. Zapowiedział, że sam zgłosi zapytanie z sejmowego biura prawnego o przedstawienie prawnych analiz dotyczących rozporządzenia.
Lider Konfederacji ocenił działania rządu w tej sprawie jako „działania pozorowane, pod kampanię prezydencką”.
Rozporządzenie zostało wydane na podstawie ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP. Zgodnie z jej zapisem, Rada Ministrów może – na wniosek ministra właściwego do spraw wewnętrznych – wprowadzić rozporządzeniem czasowe ograniczenie prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej, przedłużyć to ograniczenie albo je znieść.
Jego wprowadzenie powinno uwzględniać „potrzebę zapobieżenia destabilizacji sytuacji wewnętrznej” w kraju i mieć na celu „możliwie jak najmniejsze ograniczenie praw cudzoziemców zamierzających ubiegać się o udzielenie ochrony międzynarodowej”.
Przeciwne przepisom zakładającym możliwość wprowadzenia czasowego terytorialnego ograniczenia prawa do azylu były organizacje społeczne zaangażowane w pomoc uchodźcom. W ocenie organizacji, nowe przepisy są też niezgodne z Konstytucją RP, a w szczególności z art. 56 ust. 2, gwarantującym cudzoziemcom możliwość ubiegania się o status uchodźcy oraz z zobowiązaniami międzynarodowymi, takimi jak Konwencja dotycząca statusu uchodźców z 1951 r.