Strona głównaMagazynZachód jest w niebezpieczeństwie

Zachód jest w niebezpieczeństwie

-

- Reklama -

Nowo wybrany prezydent Argentyny Javiera Milei to ekonomista o libertariańsko-liberalnym zacięciu. Polityk ten zapowiedział całkowite zerwanie z dotychczasową socjalistyczną polityką, obiecał drastyczne reformy gospodarcze i marzy o przywróceniu Argentynie znaczenia na arenie międzynarodowej. Na 54 dorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego wywołał niemałe poruszenie, aby nie powiedzieć skandal, wygłaszając przemówienie, którego tłumaczenie publikujemy w całości. Od dawna w tzw. głównym nurcie polityki nikt nie bronił wolnego rynku tak, jak zrobił to Milei.

Zachód jest w niebezpieczeństwie

Chciałbym dziś zwrócić Państwa uwagę na to, że Zachód jest w niebezpieczeństwie. Jest w niebezpieczeństwie, ponieważ ci, którzy powinni bronić wartości Zachodu, są opętani wizją świata, która – nieuchronnie – prowadzi do socjalizmu i w konsekwencji do ubóstwa.

- Reklama -

Niestety w ostatnich dziesięcioleciach główni przywódcy świata zachodniego motywowani chęcią niesienia pomocy innym, a także pragnieniem przynależności do uprzywilejowanej kasty, porzucili model wolności na rzecz różnych wersji tego, co nazywamy kolektywizmem.

Jestem tu po to, by powiedzieć Państwu, że kolektywistyczne eksperymenty nigdy nie były rozwiązaniem problemów trapiących obywateli świata, a wręcz przeciwnie – są ich przyczyną. Mogą mi Państwo wierzyć, że nie ma lepszego świadka tych dwóch kwestii niż my, Argentyńczycy. Kiedy przyjęliśmy model wolności – w 1860 roku – w ciągu 35 lat staliśmy się wiodącą potęgą na świecie, podczas gdy w ciągu ostatnich 100 lat, kiedy przyjęliśmy kolektywizm, widzieliśmy, jak nasi obywatele zaczęli systematycznie ubożeć, aż spadli na 140. miejsce na świecie.

Zanim jednak będziemy mogli podjąć tę dyskusję, ważne będzie, aby najpierw przyjrzeć się danym, które potwierdzają, dlaczego kapitalizm oparty na wolnej przedsiębiorczości jest nie tylko jedynym możliwym systemem, który może położyć kres ubóstwu na świecie, ale także jedynym systemem – moralnie pożądanym – który może tego dokonać.

Eksplozja bogactwa

Jeśli weźmiemy pod uwagę historię postępu gospodarczego, możemy zobaczyć, jak w przybliżeniu od roku zerowego do roku 1800 światowy PKB na mieszkańca praktycznie pozostawał stały przez cały okres odniesienia. Jeśli spojrzymy na wykres ewolucji wzrostu gospodarczego w całej historii ludzkości, zobaczymy wykres w kształcie kija hokejowego, funkcji wykładniczej, która pozostawała stała przez 90 procent czasu, a następnie gwałtownie rosła od XIX wieku. Jedyny wyjątek od tej historii stagnacji miał miejsce pod koniec XV wieku, wraz z odkryciem Ameryki. Pomijając jednak ten wyjątek, przez cały okres od roku zerowego do 1800 PKB na mieszkańca na poziomie globalnym pozostawał w stagnacji.

Kapitalizm nie tylko wygenerował eksplozję bogactwa od momentu, gdy został przyjęty jako system gospodarczy, ale jeśli przeanalizuje się dane, można zauważyć, że przez cały ten okres wzrost przyspieszał. Przez cały ten okres – między rokiem zerowym a 1800 – stopa wzrostu PKB na mieszkańca utrzymywała się na stabilnym poziomie około 0,02 procent rocznie. Oznacza to praktycznie brak wzrostu. Począwszy od XIX wieku, wraz z rewolucją przemysłową, stopa wzrostu wzrosła do 0,66 procent. Przy takim tempie, podwojenie PKB per capita wymagałoby 107 lat wzrostu.

Jeśli spojrzymy na okres między 1900 a 1950 r., tempo wzrostu przyspieszy do 1,66 proc. rocznie. Do podwojenia PKB per capita nie potrzebujemy już 107 lat, lecz 66. A jeśli weźmiemy pod uwagę okres od 1950 do 2000 roku, zobaczymy, że stopa wzrostu wyniosła 2,1 procent rocznie, co oznaczałoby, że moglibyśmy podwoić światowy PKB na mieszkańca w ciągu zaledwie 33 lat. Trend ten, daleki od zatrzymania, jest wciąż żywy. Jeśli weźmiemy pod uwagę okres między 2000 a 2023 rokiem, tempo wzrostu ponownie przyspieszyło do 3 procent rocznie, co oznacza, że moglibyśmy podwoić światowy PKB per capita na świecie w ciągu zaledwie 23 lat.

Kiedy przeanalizujemy PKB per capita od 1800 roku do dnia dzisiejszego, zauważymy, że po rewolucji przemysłowej światowy PKB per capita wzrósł ponad 15-krotnie, generując eksplozję bogactwa, która wydźwignęła 90 procent światowej populacji z ubóstwa. Nigdy nie możemy zapominać, że do 1800 roku około 95 procent światowej populacji żyło w skrajnym ubóstwie, podczas gdy liczba ta spadła do 5 procent do 2020 roku, przed pandemią.

Wniosek jest oczywisty: kapitalizm jako system gospodarczy nie jest przyczyną naszych problemów, ale jedynym narzędziem, które mamy, aby położyć kres głodowi, ubóstwu i nędzy na całej planecie. Dowody empiryczne są niepodważalne.

Proces odkrywania

Właśnie dlatego, jako że nie ma wątpliwości co do tego, że wolnorynkowy kapitalizm jest lepszy – pod względem produktywności – lewicowa propaganda zaatakowała kapitalizm za kwestie moralne, za to, jak jego krytycy twierdzą, że jest on niesprawiedliwy. Mówią, że kapitalizm jest zły, ponieważ jest indywidualistyczny, a kolektywizm jest dobry, ponieważ jest altruistyczny, nastawiony na innych. W związku z tym dążą do sprawiedliwości społecznej. Ale ta koncepcja, która stała się modna w ostatnich czasach, jest stałym elementem dyskursu politycznego w moim kraju od ponad 80 lat.

Problem polega na tym, że „sprawiedliwość społeczna” nie jest sprawiedliwa. Nie przyczynia się do ogólnego dobrobytu. Wręcz przeciwnie, jest to idea z natury niesprawiedliwa, ponieważ jest brutalna; jest niesprawiedliwa, ponieważ państwo jest finansowane z podatków, a podatki są pobierane w sposób przymusowy. Czy ktokolwiek z nas może powiedzieć, że płaci podatki dobrowolnie? Oznacza to, że państwo jest finansowane z przymusu, a im większe obciążenie podatkowe, tym większy przymus, tym mniejsza wolność.

Ci, którzy promują sprawiedliwość społeczną, wychodzą z założenia, że cała gospodarka to tort, który można rozdzielić w inny sposób, ale ten tort nie jest dany; to bogactwo jest generowane w tym, co – na przykład – Israel Kirzner nazywa procesem odkrywania rynku. Jeśli towar lub usługa oferowana przez firmę nie jest pożądana, firma ta zbankrutuje, chyba że dostosuje się do wymagań rynku. Jeśli wytwarza dobrej jakości produkt w dobrej, atrakcyjnej cenie, będzie sobie dobrze radzić i produkować więcej.

Tak więc rynek jest procesem odkrywania, w którym kapitalista znajduje właściwy kurs. Jeśli jednak państwo karze kapitalistę za odnoszenie sukcesów i blokuje go w tym procesie odkrywania, niszczy to jego motywację, a konsekwencje tego są takie, że będzie on produkował mniej, a tort będzie mniejszy, generując szkody dla społeczeństwa jako całości.

Kolektywizm – hamując te procesy odkrywania i utrudniając przywłaszczanie sobie tego, co zostało odkryte – wiąże przedsiębiorcy ręce i uniemożliwia mu produkowanie lepszych towarów i oferowanie lepszych usług po lepszej cenie. Jak to więc możliwe, że środowiska akademickie, organizacje międzynarodowe, polityka i teoria ekonomii, demonizują system gospodarczy, który nie tylko wydobył 90 procent światowej populacji z najbardziej skrajnego ubóstwa i robi to w coraz szybszym tempie, ale który jest również sprawiedliwy i moralnie lepszy.

Dzięki wolnemu kapitalizmowi świat jest dziś w najlepszej formie. W całej historii ludzkości nigdy nie było okresu większego dobrobytu niż ten, w którym żyjemy obecnie. Dzisiejszy świat jest bardziej wolny, bogatszy, spokojniejszy i zamożniejszy niż w jakimkolwiek innym okresie naszej historii. Dotyczy to wszystkich, ale w szczególności tych krajów, które są wolne, w których szanuje się wolność gospodarczą i prawa własności jednostek. Te wolne kraje są 12 razy bogatsze niż kraje represjonowane. Najniższy decyl dystrybucji wolnych krajów żyje lepiej niż 90 procent populacji krajów represjonowanych, ma 25 razy mniej biednych ludzi w formacie standardowym i 50 razy mniej w formacie ekstremalnym. A gdyby tego było mało, obywatele wolnych krajów żyją o 25 procent dłużej niż obywatele krajów represjonowanych.

Fundamentalne zasady libertarianizmu

Aby zrozumieć, czego bronimy, ważne jest, aby zdefiniować, o czym mówimy, gdy mówimy o libertarianizmie. Aby go zdefiniować, posłużę się słowami największego bohatera idei wolnościowych w Argentynie, profesora Alberto Benegasa Lyncha Jr, który mówi:

„[Klasyczny] libertarianizm to nieograniczony szacunek dla projektu życia innych, oparty na zasadzie nieagresji, w obronie prawa do życia, wolności i własności, którego podstawowymi instytucjami są własność prywatna, rynki wolne od interwencji państwa, wolna konkurencja, podział pracy i współpraca społeczna, w której sukces można odnieść tylko poprzez służenie bliźnim towarami lepszej jakości lub w lepszej cenie”.

Innymi słowy, kapitalista jest społecznym dobroczyńcą, który nie przywłaszcza sobie bogactwa innych, ale przyczynia się do ogólnego dobrobytu. Krótko mówiąc, odnoszący sukcesy przedsiębiorca jest bohaterem.

Taki właśnie model proponujemy dla Argentyny przyszłości, model oparty na fundamentalnych zasadach libertarianizmu: obronie życia, wolności i własności.

Zagrożenia dla Zachodu

Skoro kapitalizm oparty na wolnej przedsiębiorczości i wolność gospodarcza były niezwykłymi narzędziami do położenia kresu ubóstwu na świecie, a dziś znajdujemy się w najlepszym momencie w historii ludzkości, to dlaczego twierdzę, że Zachód jest w niebezpieczeństwie?

Mówię, że Zachód jest w niebezpieczeństwie właśnie dlatego, że w krajach, w których powinniśmy bronić wartości wolnego rynku, własności prywatnej i innych instytucji libertarianizmu, sektory politycznego i gospodarczego establishmentu, niektóre z powodu błędów w ich teoretycznych ramach, a inne z powodu ambicji władzy, podkopują fundamenty libertarianizmu, otwierając drzwi do socjalizmu i potencjalnie skazując nas na ubóstwo, nędzę i stagnację.

Ponieważ nigdy nie wolno zapominać, że socjalizm zawsze i wszędzie jest zubożającym zjawiskiem, które poniosło porażkę we wszystkich krajach, w których próbowano go wprowadzić. Była to porażka ekonomiczna. Była to porażka społeczna. Był porażką kulturową. I zamordowało ponad 100 milionów ludzi.

Zasadniczym problemem dzisiejszego Zachodu jest to, że musimy stawić czoła nie tylko tym, którzy nawet po upadku muru berlińskiego i przytłaczających dowodach empirycznych nadal dążą do zubożenia socjalizmu, ale także naszym własnym przywódcom, myślicielom i naukowcom, którzy w oparciu o błędne ramy teoretyczne podważają fundamenty systemu, który dał nam największy wzrost bogactwa i dobrobytu w naszej historii.

Ramy teoretyczne, do których się odnoszę, to neoklasyczna teoria ekonomiczna, która projektuje zestaw instrumentów, które, nieświadomie, stają się funkcjonalne dla wtrącania się państwa, socjalizmu i degradacji społeczeństwa. Problem neoklasyków polega na tym, że model, w którym się zakochali, nie pokrywa się z rzeczywistością, więc przypisują błąd rzekomym niedoskonałościom rynku, zamiast zrewidować założenia swojego modelu.

Pod pretekstem rzekomej zawodności rynku wprowadzane są regulacje, które jedynie generują zakłócenia w systemie cenowym, co utrudnia kalkulację ekonomiczną, a w konsekwencji oszczędności, inwestycje i wzrost.

Problem ten zasadniczo polega na tym, że nawet rzekomo libertariańscy ekonomiści nie rozumieją, czym jest rynek, ponieważ gdyby go rozumieli, szybko stałoby się jasne, że nie może istnieć coś takiego jak zawodność rynku.

Rynek to nie krzywa popytu i podaży na wykresie. Rynek jest mechanizmem współpracy społecznej, w którym dochodzi do dobrowolnej wymiany praw własności. Dlatego biorąc pod uwagę tę definicję, niepowodzenie rynkowe jest oksymoronem. Nie ma zawodności rynku.

Jeśli transakcje są dobrowolne, jedynym kontekstem, w którym może wystąpić zawodność rynku, jest przymus. A jedynym podmiotem zdolnym do stosowania przymusu w sposób uogólniony jest państwo, które ma monopol na przemoc. W związku z tym, jeśli ktoś uważa, że istnieje nieprawidłowość w funkcjonowaniu rynku, radziłbym mu sprawdzić, czy istnieje interwencja państwa pośrodku. A jeśli stwierdzi, że pośrodku nie ma interwencji państwa, sugeruję, aby przeprowadził analizę ponownie, ponieważ jest ona zdecydowanie błędna. Niedoskonałości rynku nie istnieją.

Przykładem rzekomych niedoskonałości rynku opisywanych przez neoklasyków są skoncentrowane struktury gospodarki. Jednak bez funkcji wykazujących rosnące korzyści skali, których odpowiednikiem są skoncentrowane struktury gospodarki, nie moglibyśmy wyjaśnić wzrostu gospodarczego od 1800 roku do dziś. Proszę spojrzeć, jak interesujące jest to, że od 1800 r., przy 8- lub 9-krotnym wzroście liczby ludności, produkt per capita [PKB] wzrósł ponad 15-krotnie. Istnieją rosnące zwroty, które sprowadziły skrajne ubóstwo z 95 proc. do 5 proc.

Jednak obecność rosnących zysków implikuje skoncentrowane struktury – coś, co nazwalibyśmy monopolem. Jak to możliwe, że coś, co wygenerowało tak duży dobrobyt dla teoretyków neoklasycznych, jest nieprawidłowością w funkcjonowaniu rynku? Ekonomiści neoklasyczni myślą nieszablonowo. Kiedy model zawodzi, nie trzeba złościć się na rzeczywistość. Trzeba się złościć na model i go zmienić.

Dylemat stojący przed modelem neoklasycznym polega na tym, że twierdzą oni, iż chcą udoskonalić funkcjonowanie rynku poprzez atakowanie tego, co uważają za błędy, ale robiąc to, nie tylko otwierają drzwi do socjalizmu, ale także zagrażają wzrostowi gospodarczemu.

Na przykład regulowanie monopoli, niszczenie zysków i niszczenie rosnących zysków automatycznie zniszczyłoby wzrost gospodarczy.

Innymi słowy, za każdym razem, gdy chce się skorygować rzekomą niedoskonałość rynku, nieuchronnie, ponieważ nie wie się, czym jest rynek lub ponieważ zakochało się w nieudanym modelu, otwiera się drzwi do socjalizmu i skazuje ludzi na ubóstwo.

Jednak w obliczu teoretycznych dowodów na to, że interwencja państwa jest szkodliwa, oraz empirycznych dowodów na to, że zawiodła – ponieważ nie mogło być inaczej – rozwiązaniem, które zaproponują kolektywiści, nie jest więcej wolności, ale więcej regulacji, generując spiralę regulacji w dół, aż wszyscy będziemy biedniejsi, a życie nas wszystkich będzie zależało od biurokraty siedzącego w eleganckim biurze.

Biorąc pod uwagę zdecydowaną porażkę kolektywistycznych modeli i niezaprzeczalne postępy wolnego świata, socjaliści zostali zmuszeni do zmiany swojego programu. Porzucili walkę klasową opartą na systemie gospodarczym, aby zastąpić ją innymi rzekomymi konfliktami społecznymi, równie szkodliwymi dla życia społecznego i wzrostu gospodarczego.

Pierwszą z tych nowych bitew była absurdalna i nienaturalna walka między mężczyznami i kobietami. Libertarianizm już ustanowił równość płci. Kamień węgielny naszego credo głosi, że „wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi” oraz że wszyscy mamy te same niezbywalne prawa nadane przez Stwórcę, wśród których znajdują się życie, wolność i własność.

Jedyną rzeczą, do której doprowadził ten program radykalnego feminizmu, jest większa interwencja państwa w celu zahamowania procesu gospodarczego, dając pracę biurokratom, którzy nic nie wnoszą do społeczeństwa, czy to w formie ministerstw kobiet, czy organizacji międzynarodowych zajmujących się promowaniem tego programu.

Innym konfliktem podnoszonym przez socjalistów jest konflikt między człowiekiem a naturą. Twierdzą oni, że istoty ludzkie niszczą planetę i że należy ją chronić za wszelką cenę, posuwając się nawet do popierania mechanizmów kontroli populacji lub krwawego programu aborcji.

Niestety, te szkodliwe idee silnie przeniknęły do naszego społeczeństwa. Neomarksistom udało się przejąć zdrowy rozsądek Zachodu. Osiągnęli to dzięki zawłaszczeniu mediów, kultury, uniwersytetów, a także organizacji międzynarodowych. Ten ostatni przypadek jest być może najpoważniejszy, ponieważ są to instytucje, które mają ogromny wpływ na decyzje polityczne i gospodarcze krajów.

Na szczęście coraz więcej z nas ma odwagę zabrać głos. Ponieważ widzimy, że jeśli nie będziemy walczyć z tymi pomysłami, jedynym możliwym przeznaczeniem jest to, że będziemy mieli coraz więcej państwa, więcej regulacji, więcej socjalizmu, więcej ubóstwa, mniej wolności, a w konsekwencji gorszy standard życia.

Zachód niestety już zaczął podążać tą drogą. Wiem, że dla wielu może brzmieć niedorzecznie stwierdzenie, że Zachód zwrócił się ku socjalizmowi. Ale jest to śmieszne tylko w takim stopniu, w jakim ogranicza się do tradycyjnej ekonomicznej definicji socjalizmu, która mówi, że jest to system gospodarczy, w którym państwo jest właścicielem środków produkcji.

Moim zdaniem definicja ta powinna zostać zaktualizowana do obecnych okoliczności. Dziś państwa nie muszą bezpośrednio kontrolować środków produkcji, by kontrolować każdy aspekt życia jednostek. Dzięki narzędziom takim jak drukowanie pieniędzy, zadłużanie, subsydia, kontrola stóp procentowych, kontrola cen i regulacje mające na celu korygowanie rzekomych „niedoskonałości rynku”, mogą kontrolować losy milionów ludzi.

W ten sposób dochodzimy do punktu, w którym, pod różnymi nazwami lub formami, znaczna część ofert politycznych, powszechnie akceptowanych w większości krajów zachodnich, to warianty kolektywistyczne. Niezależnie od tego, czy otwarcie deklarują się jako komuniści, socjaliści, socjaldemokraci, chrześcijańscy demokraci, neokeynesiści, postępowcy, populiści, nacjonaliści, czy globaliści. Zasadniczo nie ma między nimi żadnych różnic. Wszyscy uważają, że państwo powinno kierować wszystkimi aspektami życia jednostek. Wszyscy bronią modelu sprzecznego z tym, który doprowadził ludzkość do najbardziej spektakularnego postępu w jej historii.

Apel

Przychodzę tu dzisiaj, aby zaprosić inne kraje Zachodu do powrotu na ścieżkę dobrobytu. Wolność gospodarcza, ograniczony rząd i nieograniczony szacunek dla własności prywatnej są niezbędnymi elementami wzrostu gospodarczego. Zjawisko zubożenia wywołane przez kolektywizm nie jest fantazją. Nie jest to też fatalizm. To rzeczywistość, którą my, Argentyńczycy, znamy bardzo dobrze. Już ją przeżyliśmy. Już przez to przeszliśmy. Ponieważ, jak powiedziałem wcześniej, odkąd zdecydowaliśmy się porzucić model wolności, który uczynił nas bogatymi, byliśmy uwięzieni w spirali spadkowej, w której każdego dnia jesteśmy coraz biedniejsi.

Już to przeżyliśmy. Jestem tu, by ostrzec Państwa przed tym, co może się wydarzyć, jeśli kraje Zachodu, które wzbogaciły się dzięki modelowi wolności, będą nadal podążać ścieżką zniewolenia. Przypadek Argentyny jest empirycznym dowodem na to, że bez względu na to, jak bogaty jesteś, bez względu na to, ile masz zasobów naturalnych, bez względu na to, jak wykwalifikowana jest populacja, bez względu na to, jak jest wykształcona, bez względu na to, ile sztabek złota znajduje się w kasie banku centralnego. Jeśli przyjmują Państwo środki, które utrudniają swobodne funkcjonowanie rynków, wolną konkurencję, wolne systemy cenowe; jeśli utrudniają Państwo handel, jeśli atakują Państwo własność prywatną, jedynym możliwym przeznaczeniem jest ubóstwo.

Na koniec chciałbym przekazać wiadomość wszystkim obecnym tu biznesmenom i tym, którzy obserwują nas ze wszystkich zakątków planety. Proszę nie dać się zastraszyć kastom politycznym ani pasożytom żyjącym z państwa.

Proszę nie poddawać się klasie politycznej, która chce jedynie utrzymać się przy władzy i zachować swoje przywileje. Są Państwo społecznymi dobroczyńcami. Są Państwo bohaterami.

Jesteście twórcami najbardziej niezwykłego okresu dobrobytu, jakiego kiedykolwiek doświadczyliśmy.

Niech nikt Wam nie mówi, że Wasze ambicje są niemoralne. Jeśli zarabiacie pieniądze, to dlatego, że oferujecie lepszy produkt w lepszej cenie, przyczyniając się w ten sposób do ogólnego dobrobytu.

Proszę nie poddawać się naciskom państwa.

Państwo nie jest rozwiązaniem.

Państwo jest problemem samo w sobie.

To Wy jesteście prawdziwymi bohaterami tej historii. I proszę wiedzieć, że od dziś mają Państwo niezachwianego sojusznika w Republice Argentyńskiej.

Dziękuję bardzo i Viva la libertad carajo. [Niech żyje wolność, do cholery!]

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Najnowsze