Strona głównaMateriał promocyjnyPrzybywa oleju w silniku diesla? Dlaczego winny jest zazwyczaj zapchany filtr DPF

Przybywa oleju w silniku diesla? Dlaczego winny jest zazwyczaj zapchany filtr DPF

-

Wyobraź sobie rutynową czynność przed weekendową trasą: podnosisz maskę swojego samochodu, wyciągasz bagnet oleju, dokładnie go przecierasz, wkładasz ponownie i… przecierasz oczy ze zdumienia. Poziom środka smarnego znajduje się grubo powyżej znacznika „MAX”. Wiesz doskonale, że od ostatniej wymiany nikt nie dolewał ani kropli.

 

Jeśli jeździsz nowoczesnym samochodem z silnikiem wysokoprężnym, musisz uświadomić sobie jedną kluczową kwestię. To nie są żadne czary, błąd pomiarowy ani fizyczna anomalia. To usterka, z którą trzeba walczyć natychmiast. Sytuacja, w której samoistnie przybywa oleju w silniku, to klasyczny i niestety niezwykle groźny objaw problemów z układem oczyszczania spalin.

Zignorowanie tego sygnału to prosta i bardzo krótka droga do całkowitego zniszczenia jednostki napędowej. Jako diagnosta samochodowy, na co dzień stykam się z przerażonymi kierowcami, których auta wylądowały na lawecie. Dlatego w tym artykule wyjaśnię Ci krok po kroku, co dokładnie dzieje się pod maską Twojego diesla i jak uratować domowy budżet przed ruiną.

Skąd bierze się „dodatkowy olej”? Mechanizm rozrzedzania przez ropę

Zastanawiasz się zapewne, w jaki sposób w pozornie szczelnym układzie nagle pojawia się nadmiar płynu. Odpowiedź bywa dla wielu kierowców szokująca – to, co widzisz na miarce, to nie jest „czysty” i darmowy olej. To śmiercionośna dla silnika mieszanka. Winowajcą w znakomitej większości przypadków jest zapchany DPF (filtr cząstek stałych) oraz powtarzające się, nieudane próby jego regeneracji.

Jak ten mechanizm wygląda od strony technicznej? Gdy sterownik silnika (ECU) za pomocą czujników ciśnienia odnotuje, że filtr jest przepełniony sadzą, musi zainicjować aktywne wypalanie DPF. W tym celu elektronika zmusza wtryskiwacze do podawania dodatkowej dawki paliwa w suwie wydechu. Ta „nadprogramowa” ropa ma trafić prosto do układu wydechowego, zapalić się tam i podnieść temperaturę spalin do około 600-700 stopni Celsjusza, by spalić nagromadzoną sadzę.

W idealnych warunkach na autostradzie proces ten kończy się pełnym sukcesem. Problem pojawia się w cyklu miejskim. Jeśli stoisz w korku, jedziesz powoli na niskich obrotach lub – co gorsza – zgasisz silnik przed zakończeniem procedury, proces zostaje brutalnie przerwany. Niespalone paliwo nie trafia do wydechu. Osadza się na chłodnych ściankach cylindrów, skąd pierścienie tłokowe zgarniają je bezpośrednio do miski olejowej.

Każda kolejna przerwana próba regeneracji to kolejne mililitry paliwa zrzucane na dół silnika. W ten właśnie sposób powstaje groźna ropa w oleju, która fizycznie i bezlitośnie podnosi objętość cieczy na miarce, pozbawiając ją kluczowych właściwości.

Jak niesprawny DPF i rozrzedzony olej niszczą silnik?

Obecność oleju napędowego w układzie smarowania to absolutna katastrofa dla każdego elementu ruchomego w Twoim samochodzie. Dobry olej silnikowy ma jedno główne zadanie: tworzyć mocny, nieprzerwany film smarny, który oddziela od siebie współpracujące ze sobą, metalowe części. Gdy ulegnie on wymieszaniu z paliwem, błyskawicznie traci swoją naturalną lepkość oraz właściwości chłodzące i ochronne.

Rozrzedzona ciecz staje się wodnista. Pierwszą ofiarą takiego stanu rzeczy jest niemal zawsze turbosprężarka, której wirnik potrafi obracać się z prędkością nawet 200 tysięcy obrotów na minutę. Bez odpowiedniego „klina olejowego” łożyska turbiny pracują na sucho, co doprowadza do ich natychmiastowej destrukcji. Następnie poddają się wałki rozrządu, aż w końcu uderzenie przyjmuje samo serce układu napędowego – wał korbowy.

Gdy film smarny zostanie ostatecznie zerwany z powodu braku odpowiedniego ciśnienia, następuje bezpowrotne zatarcie silnika, wiążące się z kapitalnym remontem. Zanim do tego dojdzie, auto zazwyczaj ratuje się, przechodząc w tryb awaryjny (odcina moc, ogranicza obroty i wyświetla ikony błędu na desce rozdzielczej). Zdarzają się jednak przypadki skrajne. Zbyt wysoki poziom ropy w misce olejowej może sprawić, że silnik zassie tę wybuchową mieszankę przez odmę (odpowietrzenie skrzyni korbowej). Prowadzi to do tzw. „rozbiegania” diesla, którego nie da się zgasić kluczykiem, a silnik dosłownie spala sam siebie, ulegając całkowitej dezintegracji.

Co robić, gdy na bagnecie jest za dużo? Diagnostyka i naprawa

Gdy zauważysz wyraźnie podwyższony stan płynów eksploatacyjnych, zachowaj zimną krew, ale działaj zdecydowanie. Pierwsza zasada przetrwania brzmi: bezwzględnie przestań jeździć! Uruchamianie motoru na takiej mieszance to igranie z bardzo drogim losem. Zamówienie lawety, która bezpiecznie przewiezie pojazd do warsztatu, jest w tym scenariuszu rozwiązaniem najrozsądniejszym i ostatecznie najtańszym.

Drugim i najważniejszym na tym etapie krokiem jest awaryjna, bezzwłoczna wymiana oleju silnikowego wraz z filtrem. Ten manewr zabezpieczy mechanikę przed mechanicznym uszkodzeniem. Musisz jednak zdawać sobie sprawę z tego, że samo „wylanie” niebezpiecznej substancji to jedynie leczenie objawów. Nie zwalcza to istoty problemu. Jeśli usterka bazowa nie zostanie usunięta, po przejechaniu kolejnych kilkudziesięciu kilometrów poziom na miarce znowu zacznie rosnąć.

Musisz odnaleźć powód, przez który auto nie jest w stanie prawidłowo oczyścić układu wydechowego. Problemem może być zablokowany rdzeń DPF, uszkodzone czujniki różnicy ciśnień lub zablokowany zawór EGR. Jeśli zauważysz podwyższony stan oleju, nie zwlekaj. Natychmiast udaj się do warsztatu w celu profesjonalnej diagnostyki i obsługi systemów DPF, aby zapobiec zniszczeniu turbosprężarki i zatarciu silnika. Dogłębna analiza parametrów bieżących pozwoli technikowi postawić celną diagnozę.

Czyszczenie, wymiana, a może modyfikacje oprogramowania (Motorsport)?

Kierowcy często boją się napraw układu oczyszczania spalin z uwagi na mityczne, gigantyczne koszty. Na szczęście współczesna mechanika daje świetne, legalne i znacznie tańsze alternatywy niż zakup fabrycznie nowego podzespołu za krocie. Wiodącą metodą w profesjonalnych serwisach jest obecnie hydrodynamiczne pranie filtra (regeneracja wodna) w specjalistycznych maszynach. Pozwala to na wypłukanie nie tylko sadzy, ale przede wszystkim niespalalnego popiołu, przywracając elementowi ponad 95% pierwotnej przepustowości.

Podczas poszukiwań rozwiązań na forach internetowych na pewno trafisz na porady o „wycinaniu” ekologii. Mowa tu o fizycznym usunięciu wkładu filtrującego i przeprogramowaniu map silnika tak, aby komputer o nim zapomniał. Jako ekspert muszę jasno i kategorycznie podkreślić: fizyczne usuwanie i programowe wyłączanie DPF w autach poruszających się po drogach publicznych jest w Polsce całkowicie nielegalne. Stanowi to poważne naruszenie przepisów o ochronie środowiska i homologacji pojazdu.

Tego typu zaawansowane modyfikacje mają swoje zastosowanie wyłącznie w wyczynowym motorsporcie. Stosuje się je w samochodach rajdowych, maszynach budowanych do ekstremalnego off-roadu czy driftu. W sporcie, gdzie auto nie porusza się po drogach publicznych, liczy się maksymalna wydajność, obniżenie temperatury spalin (EGT) oraz redukcja oporów wydechu (backpressure) – tam niezawodność mechaniczna to bezwzględny priorytet. Pamiętaj jednak, że wykonanie takiej usługi w aucie „cywilnym” naraża Cię na wysokie mandaty, konfiskatę dowodu rejestracyjnego i niemal pewny negatywny wynik na okresowym badaniu technicznym.

Podsumowanie

Moja ostateczna rada dla każdego posiadacza nowoczesnego diesla jest krótka i stanowcza. Kontroluj swój bagnet oleju z taką samą powagą, z jaką sprawdzasz ciśnienie w oponach przed długą trasą. Ten niepozorny, stalowy wskaźnik to pierwszy i najlepszy informator o stanie zdrowia silnika. Zignorowanie faktu, że przybywa oleju w silniku, to dobrowolne skazanie swojego portfela na ogromne straty. Bądź czujny, reaguj na pierwsze symptomy, a twój wysokoprężny silnik odwdzięczy Ci się setkami tysięcy kilometrów bezawaryjnej jazdy.

Najnowsze